Najdotkliwsze konsekwencje poniósł Kamil Wójcik, którego zawieszono na okres dwóch lat. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Adrian Siemieniec, nie poprowadzi zespołu w sześciu spotkaniach Ekstraklasy, a ponadto został obciążony grzywną w wysokości 100 tysięcy złotych. W przypadku arbitra Pawła Raczkowskiego skończyło się na karze finansowej rzędu 50 tysięcy złotych.
Rozbieżności w wyciągniętych konsekwencjach stały się przedmiotem debaty w studiu Canal Plus. Sławomir Stempniewski zauważył, że dla obserwatora z zewnątrz takie orzeczenia mogą wydawać się trudne do zrozumienia.
– W takim chłopskim spojrzeniu to jest duży rozdźwięk w tym, co wydaje nam się, że przeskrobali. Pamiętajmy, że Komisja Ligi to jest towarzystwo bardzo wyrafinowanych prawników, którzy raczej wiedzą co robią i być może oni wiedzą coś więcej niż jest napisane
Skandal ożywił także debatę o relacjach łączących szkoleniowców z arbitrami. Według Stempniewskiego, takie kontakty nie stanowią nowości i są obecne w futbolu od dłuższego czasu. Prezes Radomiaka przywołał dawną inicjatywę Czesława Michniewicza, który sugerował zorganizowanie wspólnego grilla dla trenerów i sędziów w ramach budowania lepszych relacji.
– Te kontakty między trenerami i sędziami to tajemnica poliszynela, że one od zawsze były i mało tego. Pamiętam jak trener Michniewicz swego czasu mówił, że powinno się zadzierzgnąć takie dobre stosunki i proponował grilla takiego pojednawczego, żeby sędziowie z trenerami normalne stosunki utrzymywali. To poszukiwanie normalności w tym wszystkim. Pasjonujemy się tą samą dyscypliną sportu, jesteśmy w tym samym środowisku i nie ma powodu, żeby jedni na drugich warczeli