Spis treści
Argentyna w finale. Udane mistrzostwa świata dla Messiego
Lionel Messi, z racji wieku występujący u schyłku kariery, zaskoczył publiczność podczas tegorocznych mistrzostw świata. Z każdym kolejnym meczem 39-latek bił własne rekordy, wykazując radość z gry oraz niezrównane umiejętności. Reprezentant Argentyny czarował najwyższej jakości dryblingami, precyzyjnymi podaniami i strzałami.
Swoim występem przypomniał fanom formę ze „złotej ery” w FC Barcelonie, oddalając w cień okres zniechęcenia po grze w Paris Saint-Germain. Mistrzostwa zaczął z przytupem, w meczu z Algierią notując hat-trick i udowadniając sceptykom, że wciąż potrafi wygrywać na najwyższym poziomie, mimo występów na co dzień w Major League Soccer, z dala od głównych scen europejskiego futbolu.
Jakie rekordy pobił Messi?
Kapitan „Albicelestes” mógł liczyć na bezgraniczną miłość oraz wsparcie ze strony kolegów z drużyny i kibiców. Podczas drugiego meczu turnieju z Austrią Lionel Messi zmarnował co prawda rzut karny, ale odpowiedział dwiema bramkami. Zrobił to na tyle skutecznie, że przeskoczył Miroslava Klosego, stając się najlepszym w historii strzelcem na mistrzostwach świata.
W kolejnych meczach ponownie zachwycał, zdobywając kluczowe bramki: z rzutu wolnego przeciwko Jordanii (3:1), otwierając wynik w starciu z Republiką Zielonego Przylądka (3:2 po dogrywce) i doprowadzając do wyrównania (na 2:2) z Egiptem. Ostatecznie jednak zabrakło mu zwycięstwa w niedzielnym finale, choć na swoim koncie zapisał dwie asysty w półfinałowym spotkaniu z Anglią.
- Byłem bardzo zły z powodu tego karnego - przyznał.
Messi znów kończy reprezentacyjną karierę?
Podczas dekoracji nie brakowało łez po zdobyciu przez kapitana Argentyny kolejnego srebrnego medalu z reprezentacją. Jego doskonałe występy komplementowali byli koledzy z boiska, m.in. Thierry Henry, nazywając występy 39-latka „scenariuszem godnym Hollywood”. Mimo tego, że spędził na boisku wiele czasu i niemal połowę przespacerował, w decydujących momentach grał jak wytrawny snajper.
Lionel Scaloni otwarcie zapowiedział, że Messi może na boisku robić, co chce, choć podkreślał, że uderzenia z jedenastego metra nadal będą powierzane jego kapitanowi. Mimo ponad 200 występów w niebiesko-białej koszulce nie zapadła jeszcze oficjalna decyzja o tym, czy reprezentant pożegna się na stałe z kadrą narodową.
- Jego występ w tym mundialu to scenariusz godny Hollywood, scenariusz, który nigdy nie wydarzyłby się w prawdziwym życiu. Ten facet tworzy historię nogami. To coś nierealnego – upierał się w wywiadzie dla Fox Sports były francuski piłkarz Thierry Henry, który grał u boku "Pchły", jak wtedy nazywano Messiego, w barwach Barcelony.
- Może robić na boisku, co chce – przyznał szczerze trener Argentyny Lionel Scaloni, choć to stwierdzenie stanowiło odpowiedź na pytanie, czy po dwóch zmarnowanych „jedenastkach” nadal będzie podstawowym wykonawcą rzutów karnych.
- Zrobiłem wszystko, co mogłem.
- Jesteśmy grupą, która w obliczu przeciwności nigdy się nie poddaje, ale też nigdy się sobą nie męczy. Ale jak może być inaczej, skoro czerpiemy przykład z najlepszego piłkarza na świecie - zauważył Lautaro Martinez po półfinale z Anglią.