Mecz Wisła Płock - Korona Kielce. Kto przełamał złą passę na trudnym terenie?

Piłkarze Korony Kielce odnieśli cenne wyjazdowe zwycięstwo, pokonując gospodarzy na ich stadionie. Ekipa z Mazowsza zanotowała tym samym trzecią porażkę z rzędu w obecnych rozgrywkach. Drużyna Korony Kielce wykazała się niezwykłą skutecznością, co pozwoliło jej zdobyć komplet punktów na trudnym terenie.

Noga piłkarza kopiącego piłkę na mokrej murawie. O zwycięstwie Korony Kielce z Wisłą Płock przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Noga piłkarza uderzająca w piłkę nożną na mokrej murawie boiska.

Zwycięstwo gości w Płocku

Gospodarze musieli uznać wyższość rywali, przegrywając spotkanie na własnym stadionie wynikiem 0:2. Bramki dla drużyny przyjezdnych zdobyli Morgan Fassbender oraz Mariusz Stępiński. Była to już trzecia kolejna porażka zespołu z Mazowsza w bieżącym sezonie. Ekipa z Kielc zagrała bardzo zachowawczo, ale niezwykle skutecznie. O końcowym wyniku zadecydowały detale i precyzja pod bramką przeciwnika.

Szkoleniowiec zwycięskiej drużyny nie krył ogromnej satysfakcji z osiągniętego rezultatu. Jacek Zieliński przyznał po spotkaniu, że przyjechał na ten stadion wyłącznie po komplet punktów. Podkreślił on również, że obiekt w Płocku od dawna był dla niego niezwykle trudnym terenem. Dobra postawa bramkarza Xaviera Dziekońskiego znacznie pomogła zespołowi w zachowaniu czystego konta. Teraz zawodnicy gości mogą skupić się na przygotowaniach do pucharowego starcia z Widzewem.

"Bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Teren w Płocku był dla mnie i dla drużyny mało fartowny, dla mnie też jako trenera, bo byłem tu z Cracovią i też był trudny pojedynek. Dziś się wreszcie przełamaliśmy" – powiedział Zieliński.

Czy Wisła mogła zmienić wynik?

Miejscowi piłkarze mieli swoje doskonałe szanse na odwrócenie losów tego spotkania. Już w szóstej minucie groźny strzał głową mógł oddać Patryk Kun. Trener miejscowych przyznał, że celne uderzenie w tej sytuacji mogłoby całkowicie zmienić przebieg gry. Niestety dla gospodarzy, rywale bezwzględnie wykorzystali swoje nieliczne okazje strzeleckie. W drugiej połowie prosty błąd w defensywie poskutkował niezwykle skuteczną kontrą rywali.

Mimo niekorzystnego wyniku statystyki meczowe zdecydowanie przemawiały na korzyść drużyny pokonanej. Gospodarze wywalczyli aż dziesięć rzutów rożnych przy zerowym dorobku przeciwników. Zespół z Kielc oddał zaledwie dwa celne strzały w całym meczu, ale oba zakończyły się zdobyciem bramki. Oprócz tego Żan Rogelj znalazł się w dogodnej sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali. Adam Majewski przyjął pełną odpowiedzialność za kolejną stratę punktów przez swój zespół.

"Co tu dużo mówić, przegraliśmy kolejny mecz. Nie chcę się powtarzać, biorę na siebie całą odpowiedzialność. Nie było to wielkie widowisko" – podsumował szkoleniowiec.

Rolki