Przebieg pierwszej połowy zaciętego spotkania
Początek meczu ułożył się znakomicie dla gospodarzy, którzy ruszyli do zdecydowanego ataku. Już w szesnastej minucie na listę strzelców wpisał się Karol Świderski. Napastnik pewnym uderzeniem głową pokonał bramkarza rywali i dał prowadzenie swojej drużynie. Gospodarze próbowali kontrolować grę, jednak goście nie zamierzali się poddawać i szukali swoich szans. W czterdziestej minucie do wyrównania doprowadził Kacper Urbański, ustalając wynik spotkania do przerwy na 1:1.
W pierwszej odsłonie widowiska obie drużyny grały bardzo ambitnie, co wielokrotnie skutkowało twardymi i ostrymi starciami. Sędzia Karol Arys ze Szczecina musiał kilkukrotnie interweniować, temperując emocje zawodników. Żółtymi kartkami ukarani zostali Giannis Papanikolaou oraz Mariusz Fornalczyk reprezentujący barwy drużyny gospodarzy. Po stronie gości żółty kartonik obejrzał natomiast Malthe Hojholt. Do szatni piłkarze schodzili przy remisowym rezultacie, pozostawiając sprawę końcowego zwycięstwa całkowicie otwartą na drugą połowę.
Jakie składy zaprezentowali obaj trenerzy?
Na murawie łódzkiego stadionu zameldowało się łącznie ponad szesnaście tysięcy oddanych kibiców obu drużyn. Dokładna frekwencja podczas tego wydarzenia wyniosła 16 498 widzów, którzy głośno dopingowali swoich ulubieńców. W bramce gospodarzy wystąpił Bartłomiej Drągowski, a linię obrony stanowili między innymi Przemysław Wiśniewski oraz Ricardo Visus. Na boisku pojawili się również liczni zmiennicy, tacy jak Marcel Krajewski, Christopher Cheng oraz Stipe Biuk. Ten ostatni zmienił już w dwudziestej drugiej minucie ukaranego wcześniej żółtą kartką Mariusza Fornalczyka.
Zespół z Zabrza wystąpił w równie interesującym i silnym zestawieniu personalnym od pierwszej minuty. Dostępu do ich bramki aktywnie bronił Philipp Schulze, starając się zatrzymać strzały rywali. W formacji defensywnej gości zagrali Ondrej Zmrzly, Rafał Janicki, Josema oraz Erik Janża. W drugiej połowie na placu gry pojawili się wyznaczeni rezerwowi, w tym Maksym Chłań, Erik Prekop i Jarosław Kubicki. Mimo wielu roszad taktycznych żadna z rywalizujących drużyn nie zdołała ostatecznie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.