Mecz Radomiak Radom - Motor Lublin. Kto strzelił gola w doliczonym czasie gry?

W emocjonującym spotkaniu Ekstraklasy Radomiak Radom przegrał przed własną publicznością 2:3. Mecz Radomiak Radom z beniaminkiem z Lublina przyniósł kibicom wiele zwrotów akcji i decydującą bramkę w ostatnich sekundach. Goście odnieśli w ten sposób pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w obecnym sezonie rozgrywkowym.

Cieszący się piłkarze w ciemnych strojach obok smutnego rywala. O wygranej Motoru z Radomiakiem przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Piłkarz siedzi załamany na murawie, podczas gdy rywale w tle świętują wygraną przy wyniku 2-3.

Zaskakujące prowadzenie gospodarzy do przerwy

W dzisiejszym starciu na ławce trenerskiej zadebiutował John Carver. Angielski szkoleniowiec przejął zespół po Rafale Grzybie, stając się trzecim trenerem drużyny w tym sezonie. Prowadzony przez niego zespół w pierwszej połowie skupił się na defensywie. Wynik meczu otworzył Filip Koperski, który w 24. minucie z bliska wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, dając miejscowym prowadzenie 1:0.

Przyjezdni od początku optycznie przeważali i częściej gościli pod polem karnym rywali. Bramkarz gospodarzy Filip Majchrowicz popisał się jednak bardzo skutecznymi interwencjami. Zatrzymał on między innymi groźne strzały z dystansu, które oddali Kamil Lukoszek oraz Filip Luberecki. Pomimo przewagi gości w posiadaniu piłki, do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie miejscowych.

Czy Motor Lublin zasłużył na wygraną?

Po zmianie stron zawodnicy z Lublina zintensyfikowali ataki i zaczęli częściej uderzać zza pola karnego. W 53. minucie Mbaye N’Diaye popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu i doprowadził do wyrównania. Zaledwie siedemnaście minut później sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny po faulu na Karolu Czubaku, a sam poszkodowany pewnie zamienił jedenastkę na gola, dając swojej drużynie prowadzenie.

Miejscowi natychmiast ruszyli do odrabiania strat, zamykając rywali na ich połowie. W 80. minucie Steve Kingue skutecznym uderzeniem głową wyrównał stan rywalizacji, co zwiastowało podział punktów. W doliczonym czasie gry szalę zwycięstwa na korzyść przyjezdnych przechylił jednak Christopher Simon. Radomiak przegrał trzeci raz z rzędu i znalazł się w strefie spadkowej.

ROLKI