Fani nie zrazili się wcześniejszą formą zespołu prowadzonego przez Jana Urbana i licznie stawili się na trybunach. Należy przypomnieć, że zaledwie kilka dni wcześniej kadra zanotowała słaby występ we Wrocławiu, gdzie w niedzielnym starciu uległa Ukrainie wynikiem 0:2. Mimo tych potknięć warszawski obiekt PGE Narodowy wypełnił się fanami niemal po same brzegi. Wśród zgromadzonej publiczności można było dostrzec wyjątkowo dużą grupę najmłodszych miłośników piłki nożnej. Tradycyjnie już w trakcie odgrywania hymnów narodowych kibice stanęli na wysokości zadania. Wspólnymi siłami stworzyli imponującą, biało-czerwoną mozaikę na sektorach, a następnie głośno i dumnie odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”.
Początkowo to spotkanie miało pełnić rolę ostatecznego testu formy tuż przed długą wyprawą reprezentacji za ocean na turniej mistrzowski. Ostatecznie jednak rywalizacja w Warszawie stanowiła wyłącznie symboliczne pożegnanie z rozgrywkami w sezonie 2025/2026. Tym razem Polacy podjęli na własnym terenie zawodników z Nigerii. Nasza drużyna narodowa wybiegła na murawę w niezwykle silnym zestawieniu, a w formacji ofensywnej od pierwszej minuty pojawił się sam Robert Lewandowski. Drużyna gości nosząca przydomek „Super Orły” przyleciała natomiast do stolicy poważnie osłabiona. Na boisku zabrakło jej największych gwiazd, czyli Ademoli Lookmana oraz Victora Osimhena.
W całej historii polskiego futbolu to zaledwie drugie bezpośrednie starcie naszej reprezentacji z drużyną z Nigerii. Poprzedni taki pojedynek zakończył się niepomyślnym rezultatem dla Biało-Czerwonych. W marcu 2018 roku kadra narodowa prowadzona wówczas przez selekcjonera Adama Nawałkę uległa afrykańskiemu rywalowi 0:1. Tamta towarzyska rywalizacja na wrocławskim stadionie miała stanowić kluczowy etap przygotowań do mistrzostw świata i ostrej walki z Senegalem. Jak doskonale pamiętają fani, tamto „mundialowe” spotkanie rozegrane w Moskwie również zakończyło się przegraną polskiej ekipy, tyle że w stosunku 1:2.