Wasick z szansą na medal po mocnym występie
Katarzyna Wasick z trzecim czasem (24,08) awansowała do finału na 50 m stylem dowolnym podczas ME w Paryżu. Polska pływaczka zajęła drugie miejsce w swoim półfinale, plasując się w klasyfikacji ogólnej m.in. za wracającą po przerwie macierzyńskiej Szwedką Sarah Sjostroem, która uzyskała najlepszy wynik (23,83). Awans z czołowej trójki pozwala Polce z optymizmem patrzeć na walkę o podium w stolicy Francji.
Wcześniej w eliminacjach Wasick zanotowała piąty czas, jednak w decydującym starcie pokazała znacznie lepszą formę. Dobre rozstawienie przed finałem jest kluczowe w tak szybkiej konkurencji, co stawia polską zawodniczkę w komfortowej sytuacji wyjściowej.
"Chciałam popłynąć mocno, bo zależało mi na tym, żeby (w finale) mieć dobry tor i nie musieć atakować gdzieś z boku. To się udało, jestem przeszczęśliwa. W dobrym nastawianiu przygotowuję się do finału. Walczę z upałami, które tu panują. Muszę się skupić się na tym, aby dobrze się wyspać" - powiedziała Wasick.
Rekordowy start Kozan i awans bliźniaków
Justina Kozan, która w środę zdobyła brąz na 400 m stylem zmiennym, ponownie zachwyciła, tym razem na o połowę krótszym dystansie. Po fantastycznym finiszu zajęła drugie miejsce w półfinale, osiągając czas 2.11,19. Wynik ten jest nowym rekordem Polski, lepszym o niemal sekundę od rezultatu Katarzyny Baranowskiej (2.12,13) z igrzysk olimpijskich w Pekinie. Amerykanka z polskim paszportem awansowała z piątym czasem, a najszybsza była Brytyjka Abbie Wood (2.09,99).
Bracia Krzysztof i Michał Chmielewscy z sukcesem rywalizowali na 200 m stylem motylkowym. Obaj obrońcy medali z Belgradu poprawili swoje wyniki z eliminacji. Krzysztof awansował z szóstym czasem (1.55,55), a Michał dołączył do niego z ósmym wynikiem (1.55,88). W półfinale zdecydowanie najszybszy okazał się reprezentant gospodarzy i mistrz olimpijski Leon Marchand (1.53,95).
"Chciałem popłynąć trochę szybciej, więc plan został wykonany w połowie. Lubię pływać, gdy obok na torze jest brat. Jutro rano odpuścimy basen. Do wody wskoczymy przed finałem" - przyznał Michał Chmielewski.