Spis treści
- Marianna Schreiber wywołała ogromne poruszenie po tym, jak zrelacjonowała w sieci zdarzenie ze stacji Orlen, gdzie szukała wsparcia przy zepsutym aucie.
- Znana z kontrowersyjnych wypowiedzi kobieta przekonuje, że jej apel o wsparcie został całkowicie zignorowany przez obsługę, co określiła mianem chamstwa.
- Obietnica złożenia oficjalnej skargi nie zrobiła wrażenia na internautach, którzy zgodnie uznali, że pracownicy stacji nie pełnią funkcji mechaników samochodowych.
Awantura na stacji Orlen. Marianna Schreiber oskarża pracowników
Marianna Schreiber zamieściła na Instagramie bardzo emocjonalny wpis dotyczący wyjątkowo nieprzyjemnego incydentu. Z relacji wynika, że podczas jazdy z dzieckiem na desce rozdzielczej jej pojazdu wyświetlił się komunikat o usterce. Kobieta natychmiast zjechała na najbliższy punkt tankowania, próbując uzyskać jakiekolwiek wsparcie. Odpowiedź napotkanego na miejscu personelu mocno ją zszokowała.
„Poprosiłam dziś jak kobieta, która po prostu potrzebowała pilnej pomocy – jechałam z dzieckiem i wyskoczyła mi kontrolka w aucie. Zatrzymałam się na stacji benzynowej i poprosiłam pana o pomoc” - przekazała na Instagramie Marianna Schreiber.
Przeczytaj także: Jakub Popiwczak pochwalił się piękną żoną. Mało kto wie, czym zajmuje się Magda
Wielkie nadzieje na szybką naprawę błyskawicznie prysły, ponieważ obsługa nie potraktowała jej problemu poważnie.
„A on po prostu mnie wyśmiał. Najlepsze jest to, że kasjerka również. Ludzie, to się w głowie nie mieści co się z wami stało” - zaznaczyła oburzona celebrytka.
Wzburzona kobieta zapowiedziała wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec nieprzychylnej załogi.
„Chamstwo, buta i traktowanie klienta jak śmiecia. Oczywiście napiszę oficjalne pismo w tej sprawie tam gdzie trzeba” - podsumowała w swoich mediach społecznościowych.
Internauci reagują na wpis Marianny Schreiber. Wyśmiali jej oczekiwania
Udostępniona przez nią historia błyskawicznie doczekała się reakcji ze strony użytkowników sieci. Ogromna część komentujących zdecydowała się bronić kasjerów pracujących na wspomnianej stacji. Zwracano szczególną uwagę na fakt, że sprzedawca paliwa nie ma obowiązku diagnozowania usterek w pojazdach klientów.
„W sensie, że ekspedientka z Orlenu miała zadzwonić na assistance?” - ironizował jeden z użytkowników platformy.
Podobnych opinii pojawiło się znacznie więcej, a internauci masowo przypominali o braku kompetencji mechanicznych u przypadkowych kasjerów. Wskazywano jasno, że w przypadku awarii należy wzywać profesjonalną pomoc drogową lub korzystać ze swojego ubezpieczenia. Oczekiwanie fachowej diagnozy od osób stojących za kasą uznano za mocno oderwane od rzeczywistości. Wiele wskazuje na to, że zapowiadane przez Mariannę Schreiber pismo nie przyniesie spodziewanych przez nią rezultatów.