Maria Bukowska-Chyc i kwalifikacje slalomu. Co zaskoczyło Polkę w Livigno?

Debiutująca snowboardzistka Maria Bukowska-Chyc zmierzyła się z wyzwaniem kwalifikacji slalomu giganta równoległego w Livigno. Jej start wywołał wiele emocji, a olimpijska atmosfera okazała się paraliżująca. Co wpłynęło na jej debiut w kwalifikacjach slalomu giganta równoległego i jakie wnioski wyciągnęła z olimpijskiego startu?

Maria Bukowska-Chyc i kwa.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Snowboardzista w ciemnym ubraniu pędzi po pokrytym śniegiem terenie, unosząc za sobą chmurę białego puchu. Deska snowboardowa, częściowo widoczna, ma ciemnogranatowy kolor z turkusowymi i błękitnymi akcentami, tworzącymi dynamiczne smugi na jej powierzchni. Śnieg w tle i na pierwszym planie jest jednolicie biały i puszysty, a drobinki unoszącego się śniegu są ostre i wyraźne. Kadrowanie skupia się na dolnej części ciała snowboardzisty i desce, podkreślając ruch i prędkość.

Debiut Marii Bukowskiej-Chyc w olimpijskim slalomie

Podczas kwalifikacji slalomu giganta równoległego w Livigno, polska snowboardzistka Maria Bukowska-Chyc zanotowała najpierw słabszy rezultat. W pierwszym przejeździe jej czas był najgorszy na swoim torze, zajmując przedostatnie miejsce w gronie wszystkich 32 startujących zawodniczek. Drugi przejazd okazał się jednak znacznie lepszy dla 26-letniej Polki, co pozwoliło jej na poprawę pozycji o cztery lokaty. Ostatecznie zajęła 27. miejsce, co stanowiło jej debiut w tak prestiżowych zawodach.

Bukowska-Chyc otwarcie przyznała, że atmosfera olimpijska, prestiż zawodów i licznie zgromadzone tłumy wywołały u niej paraliżujący stres. Stwierdziła, że jej pierwszy przejazd był zbyt zachowawczy i zabrakło jej potrzebnej "złości", która pojawiła się dopiero w drugiej próbie. Podkreśliła, że zbyt wiele niepotrzebnych stresów wpłynęło na jej początkowy występ. Mimo to, wyraziła zadowolenie, że dała z siebie wszystko, uznając start za cenne doświadczenie.

"Walczyłam w drugim przejeździe. Pierwszy pojechałam zbyt zachowawczo. Mimo wszystko cieszę się, że dałam z siebie wszystko. Wiadomo, że chciałoby się ścigać w finałach, ale pierwsze koty za płoty"

"Zbyt dużo stresów. Niepotrzebnie. Zabrakło takiej złości, która była w drugim przejeździe"

Czy Maria Bukowska-Chyc powalczy o kolejne igrzyska?

Mimo niepowodzenia w kwalifikacjach, Maria Bukowska-Chyc wyraźnie podkreśliła, że nie zamierza rezygnować z dalszej walki w snowboardzie. Zawodniczka planuje starać się o awans na kolejne igrzyska, które odbędą się za cztery lata we Francji, o ile dyscyplina zostanie utrzymana w programie olimpijskim. Stwierdziła, że bycie na igrzyskach olimpijskich to ogromny zaszczyt i docenia sam fakt wywalczenia kwalifikacji. Zapowiedziała dalszą rywalizację, ponieważ sezon snowboardowy nadal trwa.

W niedzielnych kwalifikacjach slalomu giganta równoległego wystąpili również inni polscy zawodnicy. Michał Nowaczyk zajął 23. miejsce, a Oskar Kwiatkowski uplasował się na 28. pozycji, również nie kwalifikując się dalej. Do 1/8 finału z piątym czasem awansowała Aleksandra Król-Walas, reprezentując Polskę w rundach finałowych. Początek tej rundy, w której rywalizowała Król-Walas, zaplanowano na godzinę 13:00.

"Jeśli nie wycofają naszej dyscypliny, to jak najbardziej. Bycie na igrzyskach olimpijskich to jest ogromny zaszczyt. Już samo wywalczenie kwalifikacji... Cieszę się, że tutaj mogłam się zaprezentować. Będę walczyć dalej, sezon trwa"

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.