Maja Chwalińska w finale Roland Garros. W przeszłości miała nietypowy problem na korcie

2026-06-05 16:52

Maja Chwalińska robi furorę na tegorocznych kortach paryskiego Roland Garros. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że w początkach swojej kariery polska zawodniczka zmagała się z wyjątkowo uciążliwą dla sportowców barierą, jaką była nagła wada wzroku.

Roland Garros PREMIE: Ile zarobiła Maja Chwalińska w Paryżu? Fortuna!

i

Autor: EPA/ PAP

W wywiadzie udzielonym przed laty stacji Eurosport reprezentantka Polski zdradziła, że wykryto u niej kłopoty z prawidłowym widzeniem. Z tego powodu przez pewien etap swojej kariery rywalizowała w okularach, co na profesjonalnych kortach stanowi absolutny ewenement. Dopiero z upływem czasu przerzuciła się na soczewki kontaktowe, które zagwarantowały jej znacznie większy komfort w trakcie sportowej rywalizacji. „Okazało się, że mam wadę wzroku. Wcześniej o tym nie wiedziałam. Nie miałam nawet czas, żeby wybrać soczewki, więc włożyłam okulary. Poszukam jednak soczewek, bo na dłuższą metę okulary nie są zbyt wygodne” – wyznała wprost utalentowana zawodniczka w tamtej rozmowie.

Niedawno przypominano wypowiedź Polki dla programu „Break Point”, gdzie zawodniczka nie ukrywała swojego ogromnego podziwu dla Rogera Federera. Okazuje się jednak, że utytułowany Szwajcar nie był jej jedyną sportową inspiracją. Jak wynika z archiwalnego materiału opublikowanego przez stację Eurosport w 2019 roku, obecna rewelacja paryskiego turnieju bacznie śledziła również poczynania rumuńskiej gwiazdy. „Gram kombinacyjny, różnorodny tenis, nieco inny niż moje rywalki. Jestem niska, większych prędkości kibice u mnie nie zobaczą. Staram się wzorować na Simonie Halep” – tłumaczyła swoje ówczesne założenia taktyczne Maja Chwalińska.

Obecnie to właśnie dwudziestopięciolatka tworzy niesamowitą narrację na światowych kortach, a spektakularne dotarcie do decydującego starcia Roland Garros sprawiło, że jej nazwisko jest na ustach całej sportowej społeczności. W najbliższe sobotnie popołudnie wybiegnie na główną arenę imienia Philippa Chartiera, gdzie po drugiej stronie siatki zamelduje się reprezentująca Rosję Mirra Andriejewa. Obie tenisistki staną przed historyczną szansą, ponieważ dla każdej z nich będzie to absolutny debiut w finale turnieju rangi wielkoszlemowej.