Maja Chwalińska podbija korty Roland Garros. Zanim wróciła do gry, stoczyła bój z bezlitosną chorobą

2026-06-02 9:06

Znakomite występy w Paryżu sprawiły, że Maja Chwalińska znalazła się w centrum uwagi. Polka dotarła do ćwierćfinału Roland Garros, co daje jej wirtualny awans do Top-50 rankingu WTA. 24-letnia zawodniczka z Dąbrowy Górniczej słynie z ogromnej wrażliwości oraz determinacji, choć w przeszłości jej obiecująca kariera została wstrzymana przez zmagania z poważną depresją.

Znajomość Mai Chwalińskiej z Igą Świątek opiera się na przyjaźni zbudowanej w czasach występów na kortach juniorskich, gdzie wspólnie święciły triumfy. Przejście do zmagań seniorskich wyeksponowało jednak różnice obu zawodniczek. Lepsze warunki fizyczne pozwoliły Raszyniance na błyskawiczny rozwój na zawodowych kortach. Natomiast znacznie drobniejsza tenisistka z Dąbrowy Górniczej początkowo bardzo boleśnie zderzyła się z brutalnymi i wymagającymi realiami dorosłego tenisa.

Maja Chwalińska i Iga Świątek to dwie przyjaciółki z tenisowych kortów. Jako młode dziewczyny przez lata odnosiły wspólnie sukcesy w juniorskich rozgrywkach. Już w seniorskim tourze kariera silniejszej fizycznie Igi Świątek nabrała dużego przyśpieszenia. Dla drobniejszej Mai Chwalińskiej zderzenie z dorosłym tenisem okazało się brutalne.

- Zawsze szłyśmy z Igą zupełnie innym drogami. Ona szybciej do wszystkiego dochodziła. Bardzo jej kibicuję, bo to moja przyjaciółka. Poza tym jej sukcesy to dla mnie świetna motywacja. Pokazała, że można się przebić - mówiła Maja Chwalińska w 2019 roku w rozmowie z "Super Expressem". - Skupiam się na pracy i na tym żeby każdego dnia stawać się lepszą zawodniczką. Mam specjalny zeszyt, w którym zapisuję sobie cele na każdy dzień. Na przykład co chciałabym poprawić w czasie danego treningu. Potem rozliczam sama siebie, czy udało mi się te cele zrealizować - dodała.

- Taka właśnie jest Maja. Dużo rozmyśla i analizuje, ma wszystko poukładane. Skupia się na tenisie, który jest na pierwszym miejscu i wszystko inne idzie na bok. Jest też bardzo wrażliwa - mówiła w rozmowie z "Super Expressem" Marcela Chwalińska, mama Mai.

Ogromna wrażliwość oraz skupienie na dążeniu do wyznaczonych celów to cechy, które łączą Maję Chwalińską i Igę Świątek. Pewnie również dlatego te dwie utalentowane introwertyczki trzymały się razem jako młode dziewczyny.

Maja Chwalińska dopiero po trwającym Roland Garros zadebiutuje w Top-100 rankingu, co od dawna było jej celem. Niestety, znacznie trudniejszym przeciwnikiem niż rywalki na korcie okazała się dla niej depresja. Pod koniec czerwca 2021 r. ogłosiła, że zawiesza karierę. Przyznała wtedy otwarcie, że od ponad półtora roku choruje i nie jest w stanie dalej trenować.

"Od końca 2019 roku choruję na depresję. Pojawiające się nieustannie kontuzje na pewno nie pomagały mi poradzić sobie z tą chorobą. Próbowałam trenować i rywalizować, ale czułam, jak to wszystko coraz bardziej mnie wykańcza i przytłacza. Doszłam do takiego punktu, w którym nie jestem już w stanie zmusić się do trenowania" - napisała w 2021 r. na swoim profilu na Facebooku.

Z kolei podczas zmagań w turnieju rangi WTA w Warszawie tenisistka po raz kolejny wróciła do tematu swoich kłopotów, dogłębnie analizując psychologiczne przyczyny sportowego wypalenia.

- Myślę, że dużym problemem jest to, że bardzo utożsamiam się z wynikami. Wiem, że to nie jest dobre ani zdrowe, ale trudno tego uniknąć, kiedy robi się coś tak naprawdę całe życie i wkłada się w to całą siebie – mówiła Maja Chwalińska. – Wiem, że są też inne rzeczy, które są istotne. Ale jednak cały czas tenis to moje życie i nie wyobrażam sobie, by nie grać.