Doskonała passa na paryskich kortach, zakończona dotarciem do finału po wygraniu trzech meczów eliminacyjnych, przyniosła Mai Chwalińskiej ogromną popularność. Pomimo że w decydującym starciu musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, zawodniczka z Dąbrowy Górniczej ma powody do zadowolenia. Sukces w stolicy Francji to nie tylko solidny zastrzyk rankingowych punktów, ale przede wszystkim budowa pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami. W ostatnich dniach cała Polska żyła jej tenisowymi osiągnięciami, kibicując młodej gwieździe.
Po przylocie do kraju zawodniczka uczestniczyła w licznych spotkaniach z mediami. Cykl rozpoczęła konferencja zorganizowana w hotelu Regent, po której przyszedł czas na rozmowy z dziennikarzami, w tym wywiady dla naszej redakcji. Niezwykle ważnym punktem wizyty była wizyta na kanapach popularnej śniadaniówki. To właśnie w "Dzień Dobry TVN" dyskusja zeszła z tematów czysto sportowych na znacznie poważniejsze sprawy, ukazując cienie bycia profesjonalnym sportowcem.
W trakcie rozmowy Marcin Prokop poruszył niezwykle trudny temat nienawiści w sieci, pytając o szokujące doniesienia na temat pogróżek pod adresem tenisistki. Prowadzący nie ukrywał przerażenia faktem, że młoda zawodniczka musiała mierzyć się z groźbami pozbawienia życia. Odpowiedź Chwalińskiej ukazała skalę zjawiska. Przyznała ona, że tego typu wiadomości to codzienność niemal każdego tenisisty, niezależnie od poziomu rozgrywek, choć rzadko jest to nagłaśniane w mediach. Jak dodała w studiu, jej koszmar zaczął się, gdy miała zaledwie 17 lat. Chwalińska przyznała, że problem ten dotyka praktycznie wszystkich tenisistów, choć rzadko mówi się o nim publicznie. – To po prostu nie jest tak nagłaśniane, ale każdy tenisista je dostaje [wiadomości z pogróżkami], obojętnie na którym szczeblu. To się zaczęło, te pogróżki i hejty, odkąd miałam 17 lat – powiedziała.
Wicemistrzyni paryskiego turnieju wykazuje jednak ogromną świadomość i dojrzałość w obliczu trudności. Zauważa, że rozwój kariery i nieuniknione porażki przyniosą ze sobą kolejne fale krytyki i hejtu, gdyż stało się to stałą częścią świata sportu. Wyraziła również nadzieję, że wypracowana odporność psychiczna pozwoli jej skutecznie ignorować nienawistne komentarze. Kluczowe, jak zaznaczyła, jest to, by nie brać do siebie opinii płynących od osób, których zdania nigdy by nie ceniła.