Spis treści
Maja Chwalińska przed Roland Garros liczyła każdy grosz
Zanim Maja Chwalinska wystąpiła we French Open, jej dochody z kortów w całej dotychczasowej karierze wyniosły około 864 tysięcy dolarów. Funkcjonowanie w świecie profesjonalnego tenisa wymaga ogromnych nakładów finansowych. Sportowcy, którzy nie mieszczą się w pierwszej setce rankingu, często zmagają się z poważnymi trudnościami w domknięciu budżetów. Gdy po jednym z triumfów w Paryżu Mai Chwalińskiej wygasła opłacona rezerwacja w obiekcie noclegowym, tenisistka podzieliła się swoimi przemyśleniami w sieci.
Mam nadzieję, że są jeszcze wolne miejsca, albo że wystarczy mi pieniędzy
Jak się okazało, ten żartobliwy wpis w dużej mierze odzwierciedlał jej faktyczną sytuację finansową w tamtym momencie.
Maja Chwalińska ma pomysł, jak wydać zarobione pieniądze
Dzięki fantastycznej postawie i dotarciu do finałowego pojedynku na kortach imienia Rolanda Garrosa polska tenisistka wzbogaciła się o 1,4 miliona euro. Choć we Francji obowiązują restrykcyjne przepisy podatkowe i z tej kwoty trzeba będzie oddać państwu ok. 45 procent, to i tak stanowi to gigantyczny zastrzyk gotówki dla młodej zawodniczki.
- Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze mówiąc nie mam jeszcze nic szczególnego w planach. Na pewno będę chciała jeszcze bardziej zainwestować w siebie i w swój tenis. Podpytam trenera Maćka (Ryszczuka, red.), w jaki sposób mogę sobie pomóc, jakieś sprzęty może sobie kupię. Także tak, myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment - tal na pytanie o plany związane z wydatkowaniem nagrody odpowiadała sama zawodniczka.
Sponsorzy chcą współpracować z polską tenisistką
Kluczowe w tej sytuacji jest to, że Maja Chwalińska wzbudza obecnie ogromne zainteresowanie wśród potencjalnych sponsorów. Jak ujawnił w wywiadzie dla serwisu Interia jej menedżer, a zarazem bliski przyjaciel Piotr Szczypka, firmy masowo zgłaszają chęć nawiązania współpracy z rewelacyjną finalistką paryskiego turnieju.
- Jest tego naprawdę dużo, dostaję bardzo dużo informacji. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się aż tylu, więc jestem za to wszystko wdzięczny. Wszystkim staram się odpisać, co też po prostu nie jest zawsze możliwe, bo to idzie w setki informacji. A jestem z tym sam, bo wszyscy inni zajmują się innymi rzeczami - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami Piotr Szczypka, obrazując skalę zjawiska.