Magda Linette przegrywa na Wimbledonie. To nie będzie spokojna noc

Magda Linette odpada w pierwszej rundzie prestiżowego turnieju Wimbledon. Polska tenisistka po zaciętym spotkaniu uległa Mirrze Andriejewej w dwóch setach. Wyrównany pojedynek rozstrzygnęły pojedyncze błędy oraz detale w statystykach uderzeń.

Zielona piłka tenisowa leżąca na trawiastym korcie obok rakiety, z siatką tenisową i zachodem słońca w tle. Symboliczne zdjęcie przedstawia porażkę Magdy Linette na Wimbledonie, o której przeczytasz więcej na naszym portalu.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Zabrudzona rakieta tenisowa i zielona piłka leżą na trawistym korcie obok siatki.

Magda Linette toczy bardzo wyrównaną walkę

Polska zawodniczka musiała uznać wyższość 19-letniej Mirry Andriejewej, która niedawno triumfowała w paryskim French Open. Spotkanie pierwszej rundy zakończyło się wynikiem 5:7, 4:6 na korzyść Rosjanki. W początkowym secie zacięta walka toczyła się punkt za punkt aż do stanu 5:5. Wtedy Andriejewa zdołała przełamać serwis rywalki i wypracowała cenną przewagę. Następnie pewnie wygrała gema przy własnym podaniu, zamykając tym samym partię.

O ostatecznym rezultacie zadecydowały minimalne różnice w tenisowych statystykach obu grających zawodniczek. Zwyciężczyni tegorocznego wielkoszlemowego turnieju w Paryżu zanotowała 23 zagrania wygrywające. Z kolei doświadczona poznanianka miała ich na swoim koncie 22. Rosyjska tenisistka popełniła również o jeden niewymuszony błąd mniej niż jej przeciwniczka. W tym zestawieniu zanotowała ich dokładnie 23 w stosunku do 24 po stronie grającej z zaangażowaniem Polki.

- Przede wszystkim bardzo dobrze serwowała. Regularnie z dużą prędkością i w dodatku z bardzo dobrą precyzją. To jest taka pierwsza rzecz, którą od razu wywiera presję. Nie chodzi tylko o jej gemy serwisowe, ale również o moje, bo wiem, że nie będzie jej łatwo przełamać. Ma też bardzo dobry bekhend, na który bardzo trzeba uważać - Linette scharakteryzowała grę rywalki.

Dlaczego drugi set na Wimbledonie był decydujący?

W drugiej odsłonie młodsza rywalka dość szybko objęła wyraźne prowadzenie 4:2 na trawiastym korcie. Jednak 34-letnia Polka zdołała odrobić straty i ostatecznie wyrównać wynik na 4:4. Kluczowym momentem całego spotkania okazał się niezwykle wyczerpujący dziewiąty gem. Serwowała w nim Magda Linette, a tenisistki rozegrały łącznie aż 16 turniejowych piłek. Reprezentantka Polski wypracowała sobie w nim dwie szanse na objęcie ważnego prowadzenia 5:4.

Mimo ambitnej obrony trzech break pointów, poznanianka ostatecznie straciła podanie przy czwartej szansie przeciwniczki. Zaledwie kilka minut później rosyjska zawodniczka zdołała definitywnie zakończyć ten zacięty pojedynek. Dla polskiej tenisistki to już trzeci turniej Wimbledonu rozgrywany z rzędu, który niestety kończy na etapie zaledwie pierwszej rundy. Przeciwniczka awansowała dalej i potwierdziła, że aktualnie znajduje się na fali wznoszącej. Po zakończonym meczu Polka szczerze oceniła przebieg sportowej rywalizacji.

- Na pewno z takiego meczu można wyciągnąć pozytywy. Jeśli gram zacięty mecz z kimś, kto niedawno wygrał Wielkiego Szlema, to świadczy o tym, że też gram bardzo dobrze. Frustrujące jest to, że taki mecz (z wymagającą rywalką - PAP) przyszło mi zagrać już w pierwszej rundzie - przyznała Polka, która trzecią edycję Wimbledonu z rzędu zakończyła na pierwszej rundzie.

- Były szanse. Szkoda, że ich nie wykorzystałam. Na pewno nie będę dziś spać spokojnie - Linette podsumowała spotkanie.