Liga Narodów siatkarek. Piotr Makowski ocenił brak awansu polskiej drużyny

Polskie siatkarki po raz pierwszy od trzech lat nie zagrają w turnieju finałowym. Reprezentacja Polski w siatkówce kobiet zakończyła zmagania w Lidze Narodów na fazie zasadniczej. Były selekcjoner kadry narodowej podsumowuje ostatnie występy biało-czerwonych na azjatyckich parkietach.

Ręce siatkarek blokujących piłkę nad siatką. O wynikach Polek w Lidze Narodów przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Dłonie siatkarek wyciągnięte do piłki nad siatką podczas meczu w hali sportowej.

Dlaczego polskie siatkarki przegrały ostateczny awans?

Reprezentacja Polski w siatkówce kobiet straciła szansę na udział w finałowej rywalizacji podczas ostatniego spotkania fazy zasadniczej. W niedzielę w Osace biało-czerwone przegrały po niezwykle zaciętym widowisku z Japonkami 2:3. Polskie siatkarki rozpoczęły ten niedzielny mecz od wysokiego prowadzenia różnicą dwóch setów. To jednak reprezentantki gospodarzy zdobyły ostatecznie bilet do zaplanowanego w dniach 22-26 lipca turnieju w Makau.

Polska drużyna nie obroniła w tym sezonie miejsca na podium wypracowanego w poprzednich latach. Zawodniczki regularnie zdobywały brązowe krążki w tych prestiżowych rozgrywkach w sezonach 2023-2025. Decydujący set niedzielnego meczu w Azji zakończył się niekorzystnym wynikiem punktowym wynoszącym 13:15. W ubiegłych tygodniach podopieczne trenera potrafiły jednak pokonać między innymi amerykańskie zwyciężczynie pierwszej fazy zmagań.

– Zdobyliśmy trzy brązowe medale, a to oznacza, że drużyna idzie w dobrym kierunku. Dobrze byłoby zagrać w turnieju finałowym, ale też nic strasznego się nie stało. Liga Narodów traktowana jest często przez wiele reprezentacji jako poligon doświadczalny – powiedział PAP Makowski.

- Wygrać z Japonią na jej terenie jest niezwykle trudno, choć dwa pierwsze sety pokazały, że można tego dokonać. Wcześniej było kilka meczów wygranych po 3:2, a gdybyśmy zwyciężyli 3:1, też tych punktów mogło być więcej. Z drugiej strony nie ma sensu tego rozpatrywać. Było, minęło. Kilka spotkań w naszym wykonaniu było bardzo dobrych, pokonaliśmy m.in. Amerykanki 3:2, które wygrały fazę zasadniczą. Z drugiej strony Liga Narodów daje szansę wprowadzania nowych, młodych zawodniczek. U nas taką była choćby Maja Koput, która zaliczyła znakomity debiut w kadrze i miejmy nadzieję, że dalej będzie się tak rozwijać. Bardzo pewnym punktem była też Monika Lampkowska – ocenił Makowski, który prowadził kadrę w latach 2012-14.

Kiedy odbędą się mistrzostwa Europy siatkarek?

Reprezentacja rozpocznie wkrótce po krótkich wakacjach właściwe przygotowania do sierpniowych mistrzostw Europy. Impreza ta potrwa od 21 sierpnia do 6 września na parkietach zlokalizowanych w czterech różnych państwach. Polska kadra rozegra swoje mecze na terenie Turcji, a współgospodarzami turnieju są ponadto Azerbejdżan, Czechy i Szwecja. Zespół ostatni raz stanął na podium tych rozgrywek w 2009 roku, zdobywając brąz w Łodzi przy udziale Piotra Makowskiego.

Tegoroczny proces budowania drużyny utrudniły liczne braki w składzie wynikające z zupełnie różnych przyczyn. Karierę sportową zdecydowała się niedawno oficjalnie zakończyć utytułowana zawodniczka Agnieszka Korneluk. Odmowę udziału w tegorocznym zgrupowaniu zgłosiły z kolei Malwina Smarzek, Natalia Mędrzyk, Weronika Centka-Tietianiec oraz Olivia Różański. Trudna sytuacja umożliwiła powołanie wielu młodszych twarzy, które miały niepowtarzalną szansę zebrać niezwykle cenne doświadczenie.

- Myślę, że nieobecność Martyny Czyrniańskiej i Martyny Łukasik z powodu kontuzji też osłabiła zespół, a przecież one miały być pierwszą parą przyjmujących. Z drugiej strony takie sytuacje wymuszają wprowadzanie nowych zawodniczek, a gdzie je sprawdzać, jak nie w Lidze Narodów, kiedy jest dużo meczów do rozegrania – wspomniał Makowski, który obecnie jest prezesem Metalkasu Pałacu Bydgoszcz.

- Myślę, że kibice oczekują medalu w mistrzostwach Europy, bo ostatni raz zdobyliśmy go w 2009 roku. Nie deprecjonuję Ligi Narodów, ale, jak wspomniałem wcześniej, to jest rodzaj poligonu doświadczalnego i nie wszystkie reprezentacje występują w najsilniejszych składach, a każdy zespół ma swoje cele. Medal Ligi Narodów to fajna rzecz, ale chyba bardziej nam się marzy medal mistrzostw Europy czy świata. Dziewczyny teraz będą mieć więcej czasu na przygotowanie się do tego turnieju, ale też i na regenerację, a to też jest ważne, żeby oczyścić głowę po tak długich rozgrywkach – podsumował były selekcjoner.