Spis treści
Trudne początki i gol Ishaka
Pierwsze pół godziny spotkania nie zwiastowało wyraźnego zwycięstwa drużyny z Poznania. Duńczycy agresywnie podeszli do rywala i stosowali wysoki pressing, co sprawiało mistrzom Polski sporo problemów. Aarhus zepchnął przeciwnika do obrony, ale nie stworzył dogodnych okazji pod bramką.
Lechici otrząsnęli się po początkowej dominacji gospodarzy. W 29. minucie Joel Pereira podał do Mikaela Ishaka, a ten strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik, zdobywając 33. bramkę w europejskich pucharach. Ten moment odwrócił przebieg rywalizacji w 2. rundzie Ligi Mistrzów.
Czerwona kartka i podwyższenie prowadzenia
W 37. minucie doszło do kluczowej sytuacji – bramkarz gospodarzy Jesper Hansen zatrzymał ręką próbę lobowania przez Luisa Palmę poza polem karnym. Po analizie VAR arbiter ukarał bramkarza czerwoną kartką. Grający w osłabieniu Duńczycy szybko stracili drugiego gola, gdy Patrik Walemark po świetnej wymianie piłki z Antonim Kozubalem pokonał rezerwowego bramkarza w 42. minucie.
Wydawało się, że Lech będzie kontrolował grę w drugiej połowie, mając dwubramkową przewagę i jednego zawodnika więcej. Tymczasem gospodarze zaskoczyli poznaniaków, a w 55. minucie Kristian Arnstad zdobył bramkę kontaktową, po szybkim ataku lewą stroną. Ten gol na moment dał nadzieję duńskiej drużynie.
Lech Poznań przypieczętował wygraną
Mistrz Polski dość szybko zareagował na stratę bramki. W 61. minucie Terry Yegbe popisał się kapitalnym uderzeniem z ponad 30 metrów, po którym piłka odbiła się od obramowania bramki i wpadła do siatki. Ten gol uspokoił sytuację na boisku w Lidze Mistrzów.
Zaledwie cztery minuty po cudownym golu obrońcy, Patrik Walemark dołożył swoje drugie trafienie, wykorzystując doskonałe podanie od Luisa Palmy. Wygrana 4:1 na wyjeździe praktycznie zapewnia Lechowi awans. Zwycięzca tego dwumeczu zagra z azerskim Sabah lub fińskim KuPS Kuopio.