Spis treści
Emocjonujący finał koszykówki i radość w Warszawie
Legia Warszawa pokonała Orlen Zastal Zielona Góra 4-3 w finale Orlen Basket Ligi. W trakcie serii rywalizacja zmieniała swoje oblicze, a pierwszy mecz w stolicy wygrali zielonogórzanie 77:74. Ostatecznie decydujący, siódmy pojedynek zakończył się wygraną Legii 78:70. Zespół zachował zimną krew w decydujących momentach.
Heiko Rannula, 42-letni szkoleniowiec Legii, zdobył w Polsce drugie złoto z rzędu. Estończyk, który prowadzi warszawską drużynę od marca 2025 roku, po wygranej z PGE Startem Lublin rok wcześniej, i tym razem świętował triumf. Podkreślił znaczenie gry na własnym parkiecie i niesamowitą energię płynącą z trybun w Warszawie.
"Drugie złoto smakuje inaczej, ale tak samo dobrze" - powiedział PAP.
"Nowe emocje, nowe okoliczności odebrania pucharu we własnej hali. Lepiej sobie tego chyba wymarzyć nie mogliśmy, patrząc jak ta seria się układała. Dziękuję każdemu, który przyczynił się do tego sukcesu. Niesamowita sprawa. Czy było trudniej niż roku temu? Nie pamiętam już, jak byliśmy przed rokiem zmęczeni… Na szczęście zachowaliśmy więcej „paliwa”, więcej zimnej krwi i to my wznosimy ten puchar. Nie chcę na razie myśleć o kadrze, nie chcę myśleć o niczym innym. W tej chwili chcę się cieszyć sukcesem z tymi wszystkimi, z którymi to zrobiliśmy. Możliwe, że z niektórymi osobami widzę się ostatni raz…" - powiedział kapitan Legii.
"Drugie złoto smakuje naprawdę dobrze, tym bardziej, że to był dla nas trudny, trudny sezon. Drużyna z Zielonej Góry zrobiła znakomitą pracę i była dla nas trudnym rywalem, szczególnie w tym przedostatnim meczu, gdy wygrała w ostatniej sekundzie. Energia od naszych fanów była w Warszawie w każdym meczu, ale szczególnie w tym ostatnim, niesamowita. To był klucz do złota, to, że ostatnie spotkanie graliśmy w stolicy" - powiedział PAP trener Rannula.
Jakie głosy płyną ze strony pokonanych w koszykówce?
Orlen Zastal Zielona Góra dotarł do finału, rozpoczynając fazę play off z zaledwie siódmej pozycji po turnieju play in. Zespół trenera Miłoszewskiego pokonał Kinga Szczecin 3-1, a następnie AMW Arkę Gdynia 3-0. W finale zielonogórzanie wykazali się dużą walecznością i kilkukrotnie zaskoczyli mistrzów Polski.
Prezes PZKosz Grzegorz Bachański docenił fizyczną przewagę warszawskiego zespołu i mądrą grę Zastalu. Podkreślił, że siedmiomeczowy finał to znakomita promocja koszykówki w Polsce, odbywająca się już po raz trzeci z rzędu. Kapitan Zastalu, Andrzej Mazurczak, przyznał, że drużynie zależało na złocie i pogratulował rywalom zdobycia tytułu.
"Jeśli chodzi o emocje dla wszystkich fanów koszykówki to była udana promocja naszej dyscypliny. Trzeci raz z rzędu graliśmy siedem meczów, więc nie można sobie wymarzyć niczego lepszego. Jako prezes Polskiego Związku Koszykówki trochę się... martwię, bo trzech kadrowiczów z obydwu drużyn brakowało dziś w pierwszym dniu zgrupowania reprezentacji w Krakowie. Ale widząc jak są „rozgrzani”, przygotowani, to ich forma będzie dobrym prognostykiem przed meczami eliminacji mistrzostw świata. Na pewno nasi kadrowicze: Andrzej Pluta, Michał Kolenda, Jakub Szumert muszą ochłonąć, muszą odpocząć, bo grali ważne role w swoich drużynach" - zaznaczył prezes PZKosz.
"Legia w finale była zespołem lepiej zbilansowanym fizycznie i ostatecznie tę fizyczność wykorzystała. Natomiast Zastal pod przywództwem trenera Miłoszewskiego grał bardzo mądrą, wyważoną koszykówkę i kilkukrotnie w ciekawy sposób zaskoczył legionistów. Zasłużył na wielkie wyrazy uznania, biorąc pod uwagę, że do play off przystępował z siódmej pozycji, ale brawa też dla Legii, że jako jedyny zespół w tym sezonie w play off potrafiła obronić pozycję z rundy zasadniczej i sprostała oczekiwaniom wobec kandydata do złota" – podkreślił w rozmowie z PAP.
"Siedmiomeczowy finał, po raz trzeci z rzędu, to wymarzony plan. Zmiany prowadzeń i sytuacji w tej serii do czterech zwycięstw to kwintesencja koszykówki i piękno sportu. W każdym meczu mieliśmy inną „narrację” i co chwila rozmawialiśmy o tym, kto wygra kolejne spotkanie. Legia wygrała doświadczeniem, własną hala i większym spokojem z trzymaniem nerwów. Byłem bardzo obiektywny jako koszykarz obydwu klubów. „Pilnowałem”, żeby wygrał sport i tak się stało. Możemy być zachwyceni tym przebiegiem finału" - powiedział PAP Koszarek.
"Na razie się nie cieszę i nie zdajemy sobie sprawy z tego, co zrobiliśmy, bo naprawdę chcieliśmy złota i tylko o tym mówiliśmy przez całą fazę play off. Mamy charaktery w zespole, mamy charaktery w szatni, szkoda… Gratulacje dla Legii, bo zdobyć dwa razy z rzędu tytuł mistrza nie jest wcale łatwo" - powiedział PAP 32-letni Mazurczak urodzony w Chicago.
"Nie wiem, czy czegoś nam zabrakło. Spotkały się bardzo wyrównane zespoły. Walczyliśmy do końca, do ostatnich sekund. Myślę, że nikt nie spodziewał się raz - że będziemy w play off, dwa - że w finale, trzy – że zagramy siedem meczów. Legia kontrolowała bardziej te mecze niż my, bo prowadziliśmy, ale nie potrafiliśmy do końca tego utrzymać. Myślę, że w siódmym meczu te piłki niczyje, 50 na 50 procent były więcej po stronie Legii. To nie znaczy, że im je daliśmy, oni po prostu stworzyli sobie lepsze sytuacje" - dodał.