Hiszpania odżywa na mistrzostwach
Po zaskakującym remisie z Republiką Zielonego Przylądka, w drugim meczu grupowym reprezentacja Hiszpanii zdominowała rywala z Półwyspu Arabskiego. Trener Luis de la Fuente przyznał, że choć założenia taktyczne były zbliżone do pierwszego spotkania, zespół zaprezentował znacznie większą wertykalność w grze. Od samego początku Hiszpanie zastosowali wysoki pressing, co przyniosło znakomite rezultaty.
W podstawowym składzie pojawił się Lamine Yamal, dla którego był to pierwszy w karierze gol zdobyty na mistrzostwach świata. Młody zawodnik otworzył wynik w dziesiątej minucie, a przed upływem pół godziny gry Hiszpanie prowadzili już trzema bramkami dzięki trafieniom Mikela Oyarzabala. Obaj utalentowani piłkarze opuścili murawę w przerwie spotkania.
- Każdy mecz jest inny, nawet jeśli plan gry jest podobny. Przeanalizowaliśmy poprzedni występ i wszyscy zgodziliśmy się, że potrzebujemy więcej wertykalności, żeby nie pozwolić rywalowi wychodzić spod własnej bramki. Od pierwszej minuty próbowaliśmy naciskać przeciwnika - tłumaczył hiszpański szkoleniowiec.
- Wątpić w tę ekipę to szaleństwo. To pokolenie wciąż bardzo młodych w sumie piłkarzy ma świetlaną przyszłość i kwestionowanie tego wydaje się niesprawiedliwe. To zaszczyt przewodzić tę grupę zawodników, którzy są wzorem do naśladowania dla wielu osób nie tylko grających w piłkę, ale także dla innych sportowców czy w ogóle ludzi kochających tę dyscyplinę - wskazał trener Hiszpanii.
- Musieliśmy się dotrzeć, to był dużo lepszy występ niż na inaugurację. Zawsze marzyłem, żeby zagrać w mistrzostwach świata, a możliwość strzelenia gola w moim pierwszym meczu w podstawowym składzie to spełnienie marzeń. Poprzedni mundial oglądałem w... szkolnej sali lekcyjnej, a teraz zdobyłem bramkę, przy mamie i rodzinie na trybunach. To naprawdę coś niesamowitego - podkreślił 18-letni skrzydłowy Barcelony.
Dlaczego Arabia Saudyjska poniosła klęskę?
Grecki szkoleniowiec Arabii Saudyjskiej Georgios Donis postawił na ustawienie z pięcioma obrońcami, jednak defensywna taktyka nie uchroniła zespołu przed stratą szybkich bramek. Trener zauważył, że jego piłkarzom zabrakło umiejętności w utrzymaniu piłki pod presją mocnego przeciwnika. Błyskawicznie stracony gol drastycznie obniżył morale zawodników z Bliskiego Wschodu.
Saudyjczycy zdobyli do tej pory zaledwie jeden punkt po remisie z Urugwajem i w piątek w Houston rozegrają swój ostatni mecz fazy grupowej. Mimo wyraźnej porażki selekcjoner wyraził dumę z zaangażowania swoich podopiecznych podczas codziennych treningów. Rywalem Arabii Saudyjskiej w decydującym spotkaniu będzie Republika Zielonego Przylądka.
- Postanowiliśmy grać z trzema środkowymi obrońcami, a więc piątką z tyłu i w niskim bloku. Zabrakło nam jednak umiejętności, by dłużej utrzymywać się przy piłce. Daliśmy się stłamsić we własnym polu karnym, a gol Yamala już w 10. minucie okazał się bolesnym ciosem - analizował trener.