Nieskuteczność napastnika stołecznego klubu
Ostatni raz Mileta Rajović cieszył się ze zdobycia gola 6 kwietnia, kiedy to dwukrotnie pokonał bramkarza Pogoni Szczecin w wygranym 2:0 meczu. Od tamtej pory ofensywny zawodnik nie potrafi przełamać strzeleckiej niemocy, co spotyka się z rosnącą krytyką. W niedzielnym starciu z Zagłębiem Lubin, zakończonym zwycięstwem 3:1, napastnik w końcu umieścił piłkę w siatce. Niestety, arbiter nie uznał tego trafienia z powodu przewinienia Roberta Deziela na bramkarzu Jasminie Buriciu. Mimo wyraźnego kryzysu formy, szkoleniowiec warszawskiej drużyny konsekwentnie wystawia go do gry.
Reakcja publiczności na nieskuteczność piłkarza spotkała się z ostrą odpowiedzią sztabu szkoleniowego podczas oficjalnego spotkania z mediami. Szkoleniowiec wyraźnie podkreślił, że negatywne komentarze z trybun wpływają destrukcyjnie na cały zespół. Zauważył jednocześnie, że w ostatnim meczu zawodnik wykazał się wyjątkową pracowitością i zaangażowaniem na placu gry. Choć obiektywna krytyka jest w sporcie potrzebna, to aktualne zachowanie fanów przekracza w niektórych przypadkach pewne granice. Zespół potrzebuje teraz pełnego spokoju, by utrzymać wysoką dyspozycję z początkowych spotkań tego sezonu.
"- Część naszych kibiców nie pomaga w sytuacji z Rajoviciem. Kiedy krytyka jest uzasadniona, rozumiemy ją i przyjmujemy, ale w niektórych przypadkach jest przesadzona. Mileta zagrał dobry mecz i zdobył moim zdaniem prawidłową bramkę. Kibice innych drużyn mogą w ten sposób się zachowywać, ale nasi nie powinni. To dla nas szkodliwe. Należy wspierać drużynę. Doceniamy to, że włożył duży wysiłek w mecz. Prosiłbym kibiców o sprawiedliwe traktowanie. Są momenty, gdzie jest pole do krytyki, ale trzeba docenić chłopaków - zaapelował Papszun na konferencji prasowej."
Z kim zmierzy się aktualny lider tabeli?
Legia Warszawa rozpoczęła nowy sezon w niezwykle obiecujący sposób, wygrywając oba dotychczasowe mecze i obejmując prowadzenie w rozgrywkach ekstraklasy. Kolejnym wyzwaniem dla stołecznego klubu będzie wyjazdowa rywalizacja z Koroną Kielce, zaplanowana na najbliższą sobotę na godzinę 20.15. Nadchodzący przeciwnik zainaugurował sezon od wyjazdowej porażki 0:1 z Jagiellonią Białystok. W ubiegły weekend kielecki zespół miał przerwę, ponieważ zaplanowane spotkanie z rywalizującym w europejskich pucharach Górnikiem Zabrze zostało przesunięte na inny termin. Dłuższy czas na przygotowania może stanowić atut dla gospodarzy najbliższego starcia.
Pomimo dobrego początku sezonu, sztab szkoleniowy warszawskiego zespołu musi radzić sobie z dość poważnymi ograniczeniami kadrowymi. W letnim oknie transferowym z klubu odeszło kilkunastu piłkarzy, a w ich miejsce zakontraktowano zaledwie kilku graczy. W zwycięskim meczu z Zagłębiem Lubin bramki dla drużyny z Warszawy zdobyli Ruben Vinagre oraz napastnicy Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński, którzy w ubiegłym sezonie występowali na boiskach pierwszej ligi. Władze klubu cały czas pracują nad ewentualnymi wzmocnieniami przed decydującą fazą rundy jesiennej. Do zamknięcia letniego okienka pozostało jeszcze trochę czasu na negocjacje.
"- Nasza kadra jest wąska. W tej chwili mamy do dyspozycji 19 zawodników, więc kadra nie jest zbyt mocno rozbudowana, biorąc pod uwagę urazy i kartki, które za chwilę mogą się pojawić. Na dzisiaj nie jesteśmy blisko jakiegoś transferu. Dyrektorzy pracują, aby jeszcze wzmocnić zespół. Jeszcze w tym okienku może dojść do kolejnych transferów. Mamy jeszcze trochę czasu - przekazał szkoleniowiec.(PAP)"