Dramat kolarzy na 4. etapie Tour de Pologne. Peleton zmiażdżony przez kraksę przed Karpaczem

Czwarty etap Tour de Pologne z Żagania do Karpacza miał być pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla górali, jednak na 40 kilometrów przed metą doszło do wielkiej kraksy. Mokra nawierzchnia doprowadziła do upadku wielu zawodników, przez co sędziowie musieli na kilkadziesiąt minut wstrzymać wyścig.

Tour de Pologne 2026: Kraksa na 4. etapie
Autor: Eurosport/ X (Twitter) Tour de Pologne 2026: Kraksa na 4. etapie
  • Podczas czwartego etapu Tour de Pologne z Żagania do Karpacza kolarze uczestniczyli w olbrzymiej kraksie.
  • Sędziowie podjęli decyzję o neutralizacji na 40 kilometrów przed finiszem.
  • Śliska szosa sprawiła, że duża grupa zawodników uderzyła o asfalt, a organizatorzy musieli przerwać rywalizację.

Tour de Pologne 2026: Kraksa na 4. etapie Żagań - Karpacz

Po trzech dniach ścigania na północy Polski, uczestnicy Tour de Pologne 2026 wjechali w góry, gdzie mieli pokazać swoją siłę. Czwartkowy odcinek, prowadzony z Żagania do Karpacza, uchodził za jeden z trudniejszych, a słynny finisz na Orlinku, na którym triumfował swego czasu m.in. Alberto Contador, budził ogromne emocje. Kolarze nie zdołali jednak spokojnie dojechać do Karpacza, ponieważ na 42 kilometry przed kreską peleton wpadł w gigantyczną kraksę i sędziowie musieli przerwać rywalizację.

Karolina Szostak zaskoczyła na ramówce Polsatu. Przyszła w samej marynarce

Nieszczęśliwy wypadek zdarzył się na jednym z wiraży. Tuż przed zdarzeniem z nieba poleciał ulewny deszcz, zamieniając trasę w ślizgawkę. W peletonie, który padł ofiarą kraksy, znajdowali się między innymi triumfator pierwszych trzech etapów i lider Jonathan Milan oraz jeden z głównych kandydatów do wygranej, Joao Almeida z grupy UAE Team Emirates.

Decyzja o wstrzymaniu rywalizacji zapadła bardzo szybko, ponieważ na trasie brakowało wolnych karetek, które mogłyby zabezpieczyć zawodników. Niedługo potem postanowiono zmodyfikować przebieg etapu i ominąć groźny zjazd z przełęczy w Borowicach. Po przeszło 20 minutach oczekiwania, zawodnicy ponownie ruszyli na trasę, choć zmienioną.

Przed przerwaniem wyścigu z przodu jechała czwórka uciekinierów, wśród których znajdowali się Polacy: Patryk Stosz i Tobiasz Pawlak. Ich przewaga nad główną grupą wynosiła około półtorej minuty, a gdy wznowiono zmagania, na 17 kilometrów przed finiszem różnica wzrosła do minuty i pięćdziesięciu sekund.

POJECHAŁEM TRASĄ TOUR DE FRANCE! ZDRADZAM JEGO TAJEMNICE