Pokaz siły od pierwszych minut
Lech Poznań pokonał Koronę Kielce 6:1 (4:0) przed własną publicznością. Mistrzowie Polski błyskawicznie otrząsnęli się po porażce 0:4 z Bayerem Leverkusen. Poznaniacy zdominowali gości od pierwszego gwizdka, udowadniając swoją przewagę.
Bohaterem spotkania został Pablo Rodriguez, który zdobył dwie bramki i zaliczył dwie asysty. Hiszpan zrehabilitował się za wcześniejszą niesubordynację. Dzięki zwycięstwu Lech wyprzedził Legię Warszawa w tabeli Ekstraklasy i traci zaledwie punkt do lidera.
Goleadu rozpoczęli szybko
Worek z bramkami rozwiązał się w czwartej minucie po strzale Patrika Walemarka. Dwie minuty później na 2:0 podwyższył Rodriguez. Trzeciego gola dla gospodarzy strzelił Mikael Ishak w 23. minucie. Przed przerwą Rodriguez skompletował dublet.
Korona straciła nie tylko cztery bramki, ale też Ondreja Lingra. Czeski pomocnik ucierpiał w starciu z Radosławem Murawskim i opuścił stadion w karetce. Zastąpił go Martin Remacle, którego groźny strzał obronił Mateusz Lis.
Jak odpowiedzieli goście z Kielc?
Po przerwie trener Korony Jacek Zieliński dokonał potrójnej zmiany, co przyniosło chwilową poprawę gry. Camilo Mena zmniejszył straty w 57. minucie strzałem z dystansu. Jednak tuż przed tym trafieniem Mikael Ishak podwyższył na 5:0 po asyście Rodrigueza.
Lech nie forsował tempa, oszczędzając siły na kolejny mecz w Lidze Europy. W doliczonym czasie gry kropkę nad i postawił Yannick Agnero. Z bliska skierował piłkę do siatki po podaniu Michała Gurgula, ustalając wynik na 6:1.