Lech Poznań odpada z Ligi Mistrzów. Kompromitacja na własnym stadionie

Piłkarze klubu Lech Poznań w dramatycznych okolicznościach pożegnali się z marzeniami o elitarnych rozgrywkach. Awans do kolejnej fazy, jaką jest Liga Mistrzów, wydawał się niemal pewny po wysokim zwycięstwie. Rewanżowe spotkanie przyniosło jednak nieoczekiwany zwrot akcji i gigantyczne rozczarowanie.

Biała piłka nożna leży w narożniku pustego stadionu sportowego. O porażce Lecha Poznań przeczytasz w Eskce.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Biała piłka nożna leży w błotnistym narożniku boiska na tle pustych trybun stadionu.

Katastrofa w Poznaniu i utrata wielkiej przewagi

Poznański zespół przystępował do rewanżu z niezwykle komfortową zaliczką po wizycie w Danii. Gospodarze mieli w zapasie bezpieczny wynik i wydawało się, że bez problemu awansują do kolejnego etapu. Sytuacja na murawie potoczyła się jednak w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, a drużyna z Danii błyskawicznie odrobiła trzybramkową stratę. W regulaminowym czasie gry na tablicy wyników widniał rezultat zero do trzech dla zespołu gości. Dogrywka zakończyła się wynikiem jeden do czterech, co doprowadziło do serii rzutów karnych.

O ostatecznym awansie do dalszej fazy turnieju musiały zadecydować strzały z jedenastu metrów. W tym niezwykle napiętym elemencie gry znacznie lepiej poradzili sobie piłkarze z Aarhus, którzy zwyciężyli cztery do trzech. Tym samym duńska ekipa wywalczyła awans i nadal ma szanse na udział w prestiżowym turnieju. Szkoleniowiec poznańskiej drużyny po ostatnim gwizdku sędziego nie potrafił ukryć ogromnego smutku. Niels Frederiksen otwarcie przyznał, że to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w jego pracy zawodowej.

Co dalej czeka zawodników Lecha Poznań?

Po bolesnej eliminacji z głównych rozgrywek zespół z Wielkopolski musi skupić się na nowym wyzwaniu. Poznaniakom pozostała już tylko trudna walka o fazę ligową Ligi Europy. W trzeciej rundzie eliminacyjnej tego turnieju zmierzą się z klubem KI Klaksvik, który reprezentuje Wyspy Owcze. Będzie to niezwykle ważny test charakteru dla całej polskiej drużyny po tak niespodziewanej porażce. Trener zapowiedział szybką reakcję w nadchodzących zmaganiach na krajowym podwórku.

W zupełnie odmiennym nastroju po końcowym gwizdku znajdował się sztab szkoleniowy zespołu gości. Jakob Poulsen był niezwykle zadowolony z postawy swoich podopiecznych i historycznego awansu. Duńska drużyna mogła liczyć na głośne wsparcie ponad dwóch tysięcy fanów zgromadzonych na Enea Stadionie. Szkoleniowiec gości docenił wiarę swoich graczy we wspaniały i ostatecznie skuteczny powrót do brutalnej rywalizacji. Triumf w rzutach karnych zapewnił mistrzom Danii ogromną radość oraz kontynuację pięknej europejskiej przygody.

- Jesteśmy ogromnie zawiedzeni. Jeśli masz zaliczkę 4:1 z wyjazdowego spotkania, to nie powinieneś przegrać u siebie 1:4. Pracuję w tym zawodzie ponad 30 lat, przytrafiło mi się kilka bolesnych porażek, ale ta z pewnością jest jedną z największych – przyznał Frederiksen.

- Nie widziałem na pewno jakiegoś lekceważenia przeciwnika ze strony moich piłkarzy. Bardzo ciężko pracowaliśmy, ale nie potrafiliśmy wznieść naszej gry na wysoki poziom. Brakowało nam odpowiedniej jakości w grze z piłką, ale teraz trudno mi znaleźć tego przyczynę. W pierwszym meczu byliśmy bardzo efektywni, potrafiliśmy większość okazji zamienić na bramkę. Dziś to nasi rywale okazali się wyjątkowo skuteczni, bo w całym meczu tych szans bramkowych moim zdaniem było po równo - ocenił.

- To jest naprawdę mocny zespół, w pierwszym meczu grając w dziesięciu potrafił nas zepchnąć do defensywy i strzelić nam gola. Uważam, że Aarhus było jedną z najmocniejszych drużyn, na które mogliśmy trafić. Natomiast kolejni rywale, przy całym szacunku wobec tych ekip, wydawali się być bardziej dla nas osiągalni – podkreślił.

- Nadal mamy swoje ambicje, ale niestety nie będzie to już Liga Mistrzów. Postaramy się powalczyć o Ligę Europy, która byłaby i tak krokiem do przodu porównując do poprzedniego sezonu. Musimy wziąć odpowiedzialność i odpowiednio zareagować już w najbliższym meczu w ekstraklasie – podsumował Frederiksen.

- Przed meczem powiedziałem moim zawodnikom, że najpierw musimy przede wszystkim uwierzyć, że jesteśmy w stanie awansować, a potem zagrać jak najlepiej. Jedno i drugie nam się udało. Myślę, że gdy strzeliliśmy drugą bramkę, wówczas tak naprawdę zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w stanie tego dokonać. Nasze prowadzenie 1:0 było dla Lecha jeszcze w miarę bezpieczne. Wielu moich zawodników rozegrało dziś kapitalny mecz – powiedział.

- Mamy fantastycznych fanów, podobnie jak Lech. Wszędzie z nami podążają i mocno nas wspierają. Czujemy ogromną radość, że mogliśmy im dać kolejną rundę eliminacji Ligi Mistrzów - podkreślił.