Kapitan reprezentacji Polski zauważył, że walka o to prestiżowe wyróżnienie wygląda obecnie zupełnie inaczej niż w erze dominacji Lionela Messiego oraz Cristiano Ronaldo. Według niego statuetka mogłaby trafić nawet do dziesięciu zawodników, ponieważ ich piłkarskie osiągnięcia są niezwykle wyrównane.
W gronie swoich faworytów Lewandowski od razu wskazał Lamine'a Yamala. Zaznaczył, że jest zachwycony poziomem sportowym młodego Hiszpana, mając na uwadze przede wszystkim jego wiek, i dlatego życzy mu wygranej w tym plebiscycie.
Napastnik docenił również dwóch graczy Bayernu Monachium, z którymi świetnie współpracował – Harry'ego Kane'a oraz Michaela Olise. Omawiając grę angielskiego snajpera, skupił się na jego wyjątkowej skuteczności, dodając, że po jego transferze z Monachium w drużynie brakowało napastnika o takich umiejętnościach.
Omawiając postawę Olise, Lewandowski wykazał się ogromnym entuzjazmem. Francuz zachwycił go świetnym procesem decyzyjnym na boisku oraz zdolnością przesądzania o wynikach meczów. Polak uważa, że skrzydłowy ma przed sobą wspaniałą karierę, a trafienia zdobyte na mistrzostwach świata jeszcze mocniej podbudowałyby jego pozycję w walce o Złotą Piłkę.
Były napastnik Bayernu odniósł się także do doskonałej współpracy tercetu ofensywnego tego zespołu, w którym błyszczeli Kane, Olise i Luis Díaz. Według niego w poprzednich rozgrywkach ekipa z Monachium prezentowała najwyższy poziom, a jedynym brakiem do pełnej dominacji było zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Kwestia Złotej Piłki budzi u Lewandowskiego spore emocje. W 2020 roku po genialnym sezonie w barwach Bayernu był murowanym faworytem do zdobycia statuetki, ale galę odwołano ze względu na wybuch pandemii koronawirusa. W następnym roku uplasował się na drugiej pozycji, przegrywając z Lionelem Messim. Tym razem Polaka zabrakło na liście nominowanych, co nie przeszkodziło mu w wytypowaniu swoich faworytów.