Mecz pełen niewykorzystanych szans
Piątkowe spotkanie 11. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy pomiędzy Widzewem Łódź a Wisłą Kraków zakończyło się bezbramkowym remisem. Dla łodzian oznacza to kontynuację niechlubnej passy — pozostają jedyną drużyną w lidze bez zwycięstwa na własnym stadionie. Beniaminek z Krakowa z kolei wciąż nie zaznał smaku wygranej na wyjeździe. Bliżej trzech punktów byli goście, którzy wypracowali więcej sytuacji bramkowych i nie wykorzystali rzutu karnego.
Szkoleniowiec Widzewa, Mateusz Stolarski, nie ukrywał rozczarowania postawą swoich podopiecznych. Łodzianie przedłużyli serię meczów bez zwycięstwa do ośmiu. Mimo to trener wierzy w poprawę sytuacji i zapowiada ciężką pracę nad przywróceniem drużynie pewności siebie.
"Jeśli ktoś stracił dziś dwa punkty, to jest to zespół Wisły. My dziś zagraliśmy poniżej oczekiwań. Widać, że presja narasta. Ten punkt to jest dla nas maksimum. Nie zasłużyliśmy na wygraną. Musimy dalej pracować, bo ten problem sam się nie rozwiąże. On trwa już półtora roku. Chciałbym, żeby zespół w końcu sprawił radość kibicom, bo zwyczajnie jest mi przykro, że znów jest pełny stadion i kibice są z nami, dopingują, a my nie potrafimy wygrać" - mówił.
"Trzeba być mężczyznami. Mamy do ogarnięcia temat i wierzę, że konsekwentną pracą z tego wyjdziemy. Bo nie jest też tak, że nic nie robimy. Może wymyliśmy sobie medale i europejskie puchary, ale odkąd tutaj jestem mam wrażenie, że kibice bardziej oczekują zespołu, z którego będą dumni, nawet kiedy poniesie on porażkę. A my dziś swoją postawą nie nawiązaliśmy do bycia takim zespołem. Nie będziemy się jednak nad sobą użalać, tylko pracować" - podkreślił.
Niedosyt po stronie gości
Mariusz Jop, trener Wisły Kraków, pozytywnie ocenił występ swojej drużyny, mimo braku zdobytych bramek. Choć docenił zdobyty punkt, przyznał, że remis w Łodzi traktuje jako stratę dwóch "oczek", ponieważ to właśnie w tym meczu jego zespół był najbliżej premierowego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie Ekstraklasy. Goście mogą żałować niewykorzystanego rzutu karnego, który mógł przesądzić o losach spotkania.
W następnej kolejce Widzew Łódź zmierzy się na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze. Z kolei Wisła Kraków podejmie u siebie Raków Częstochowa. Oba zespoły będą szukały przełamania w nadchodzących spotkaniach.
"Z mojej perspektywy było to bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Zabrakło nam zdobyczy bramkowej, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak pracowaliśmy na boisku i jak ten mecz przebiegał" - ocenił.
"Ale czasami trzeba docenić jeden punkt, bo w końcowym rozrachunku będzie miał on na pewno znaczenie. Cieszy gra na zero z tyłu i to, jak dużo stworzyliśmy sytuacji. Zabrakło skuteczności i finalizacji" - dodał.