- 22-letni Antoni Kowalski jako pierwszy reprezentant Polski zameldował się w głównej drabince snookerowych mistrzostw świata.
- Osiągnięcie to jest wynikiem fenomenalnej postawy w kwalifikacjach, gdzie pokonał trzech przeciwników, w tym dwóch wyżej sklasyfikowanych.
- W ostatecznym starciu zawodnik z Polski zwyciężył 10:8 z Jamiem Jonesem, walijskim ćwierćfinalistą MŚ z przeszłości.
MŚ w snookerze: Historyczny sukces Antoniego Kowalskiego
Przeprawa do tego niesamowitego sukcesu była pełna wyzwań i trzymała kibiców w niepewności aż do ostatnich wbić. W decydującym starciu kwalifikacji, reprezentant Polski stanął naprzeciw znacznie bardziej utytułowanego Jamiego Jonesa z Walii, który w 2012 roku dotarł do ćwierćfinału MŚ. Dla 22-latka mecz ten miał potężne znaczenie, ponieważ stawką było nie tylko wejście do grona 32 czołowych graczy globu, ale również zagwarantowanie sobie miejsca w profesjonalnym Main Tourze na następne lata, co sam zawodnik otwarcie podkreślał.
Wrocławianie czuwali przy trumnie Jacka Magiery. Wzruszający widok w kościele
Samo spotkanie przypominało prawdziwą huśtawkę nastrojów przy zielonym stole. Snookerzysta z Zielonej Góry zaczął wyśmienicie, budując bezpieczną przewagę i prowadząc w pewnej chwili 5:2. Mogło się wydawać, że całkowicie dominuje w pojedynku, ale doświadczony Walijczyk zdołał odrobić straty i ostatecznie wysforował się na wynik 6:5. W tej niezwykle trudnej sytuacji Kowalski udowodnił, że dysponuje żelazną psychiką. Zamiast się załamać, zapisał na swoim koncie cztery frejmy z rzędu, co dało mu prowadzenie 9:6 i postawiło o mały krok od upragnionego awansu. Jones nie złożył jednak broni, wygrywając dwie następne partie i doprowadzając do niezwykle nerwowej sytuacji przy stanie 9:8. Ostatnie słowo należało jednak do naszego reprezentanta, który poradził sobie z ogromnym stresem i ostatecznie przypieczętował swój życiowy triumf rezultatem 10:8.
Obecność polskiego zawodnika w głównej imprezie to efekt jego fenomenalnej formy na przestrzeni całych eliminacji. Przed decydującym starciem odprawił z kwitkiem Anglika Connora Benzeya, gromiąc go 10:1, a następnie wygrał 10:8 z plasującym się na 28. miejscu w światowym rankingu Joe O'Connorem. Obecnie młody talent stoi przed absolutnie najważniejszym testem w dotychczasowej karierze – debiutem w prestiżowym turnieju głównym mistrzostw świata, startującym już 18 kwietnia. Na najwyższym szczeblu Polak zagra w formacie do 10 wygranych partii, a jego potencjalnymi rywalami są prawdziwe gwiazdy dyscypliny, takie jak Ronnie O'Sullivan, Judd Trump, John Higgins czy Mark Selby z czołowej "16" rankingu. Dokładną turniejową drabinkę poznamy podczas losowania zaplanowanego na 16 kwietnia.
