Legia wychodzi na prowadzenie w Kielcach
Spotkanie od początku zapowiadało się niezwykle interesująco. Kielczanie przystąpili do meczu z nadzieją na zdobycie pierwszych punktów w sezonie, po wcześniejszej porażce z Jagiellonią Białystok. Legia Warszawa z kolei przyjechała do Kielc w roli lidera tabeli Ekstraklasy. W składzie gospodarzy zabrakło Tamara Svetlina i Dawida Błanika, a w zespole gości nie zagrał Wahan Biczachczjan.
Początkowe minuty należały do zespołu z Warszawy, jednak ich przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na groźne sytuacje. Korona Kielce potrafiła skutecznie się bronić i w 13. minucie mogła nawet objąć prowadzenie po precyzyjnym strzale Kamila Jakubczyka, który jednak świetnie obronił bramkarz Legii, Otto Hindrich. Zmiana wyniku nastąpiła w 28. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Kamila Piątkowskiego, Łukasz Zjawiński strzałem głową pokonał Xaviera Dziekońskiego, dając Legii prowadzenie.
Wyrównanie i walka do samego końca
Po przerwie gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Już w pierwszych fragmentach drugiej połowy Mariusz Stępiński i Patrik Hellebrand stworzyli dogodną sytuację, jednak piłka po strzale Czecha minęła bramkę. Mecz był dwukrotnie przerywany z powodu odpalenia rac przez kibiców obu drużyn. W 66. minucie trener Legii, Marek Papszun, który tego dnia obchodził 52. urodziny, dokonał podwójnej zmiany, wprowadzając Jakuba Żewłakowa i Miletę Rajovicia.
Wysiłki Korony opłaciły się w 70. minucie. Po dośrodkowaniu Wiktora Długosza z rzutu rożnego, Mariusz Stępiński strzałem głową doprowadził do wyrównania. Gospodarze nie zamierzali na tym poprzestać i kilka minut później sam Długosz był bliski zdobycia bramki, ale piłka minęła słupek. Do końca spotkania żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, co oznaczało podział punktów. Na trybunach zasiadło 14 561 widzów.