Debiut Kolendowicza i pierwsza połowa
Sobotnie spotkanie z GKS-em Katowice było pierwszym meczem Roberta Kolendowicza w roli trenera Korony Kielce. Nowy szkoleniowiec nie zdecydował się na rewolucję w składzie. Jedyna zmiana w porównaniu do porażki z Lechem Poznań (1:6) była wymuszona kontuzją Ondreja Lingra, którego zastąpił Martin Remacle. Trener gości, Rafał Górak, wystawił tę samą jedenastkę, co w przegranym starciu z Pogonią Szczecin.
Gospodarze rozpoczęli z dużym zaangażowaniem, a Michael Ameyaw bliski był zdobycia bramki już na początku meczu, jednak Gabriel Kobylak popisał się dobrą interwencją. Z czasem gra się wyrównała. W 38. minucie GKS miał doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Wiktor Długosz faulował w polu karnym Lukasa Klemenza, jednak rzutu karnego nie wykorzystał Bartosz Nowak. Jego strzał obronił Xavier Dziekoński.
Jak padła jedyna bramka w meczu?
W drugiej połowie obraz gry nie uległ większej zmianie. Korona Kielce miała przewagę w posiadaniu piłki, z której jednak długo nic nie wynikało. Przełom nastąpił w 70. minucie spotkania. Po podaniu od Wiktora Długosza, Camilo Mena precyzyjnym strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości, dając gospodarzom prowadzenie.
GKS Katowice miał problemy ze sforsowaniem defensywy kielczan. W końcówce meczu Korona mogła podwyższyć wynik, ale kapitalnymi interwencjami popisywał się Kobylak. W doliczonym czasie gry Adam Zrelak miał doskonałą okazję do wyrównania dla gości, jednak nie trafił do bramki. GKS poniósł drugą porażkę z rzędu w bieżących rozgrywkach Ekstraklasy.