Komisja Ligi bada sprawę trenera. Zaskakujące kulisy kontaktu z sędzią

Komisja Ligi zajmie się sprawą kontaktu trenera Jagiellonii Białystok z arbitrem. Postępowanie, które aktualnie prowadzi Komisja Ligi, dotyczy wiadomości wysłanej przed ważnym spotkaniem ligowym. Śledztwo nie obejmuje jednak zarzutów o charakterze korupcyjnym ani prób ustawienia wyniku.

Sędzia piłkarski w czarnym stroju trzyma żółtą kartkę. Obok gestykulujący trener. O sprawie trenera przeczytasz w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Sędzia piłkarski pokazuje żółtą kartkę obok gestykulującego mężczyzny w marynarce na stadionie.

Komisja Ligi analizuje wiadomości polskiego szkoleniowca

Sprawa dotyczy trenera Adriana Siemieńca, który przed meczem przedostatniej kolejki z GKS Katowice skontaktował się z arbitrem. Mecz prowadzony przez Pawła Raczkowskiego zakończył się ostatecznie remisem 2:2. Szkoleniowiec wysłał prywatną wiadomość do przebywającego w Japonii sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika. Pytanie dotyczyło kwestii ewentualnych żółtych kartek dla graczy zagrożonych przymusową pauzą. Zgodnie z obowiązującymi przepisami PZPN podobne kontakty są surowo zakazane.

Arbiter Paweł Raczkowski o całej sytuacji poinformował federację zaraz po zakończeniu spotkania. Żaden z zawodników Jagiellonii Białystok zagrożonych absencją nie otrzymał w tym meczu napomnienia. Przewodniczący Jarosław Poturnicki oficjalnie potwierdził, że sprawa trafiła do odpowiednich organów. Władze ligi zamierzają teraz bardzo dokładnie przeanalizować zgromadzone materiały dowodowe. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie po przesłuchaniu wszystkich zainteresowanych stron.

„Komisja Ligi otrzymała w dniu 1 września od Komisji Dyscyplinarnej PZPN materiały dotyczące tej sprawy w celu jej rozpatrzenia. Warto zaznaczyć, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem. Będzie badana pod kątem, czy nie doszło do naruszenia przepisów dot. dozwolonych kontaktów sędziów z trenerami. Komisja Ligi w trakcie postępowania poprosi o wyjaśnienia zainteresowane osoby oraz przeprowadzi postępowanie. Po zapoznaniu się z wyjaśnieniami zadecyduje o dalszych krokach w tej sprawie” - przekazał PAP Poturnicki, który kieruje pracami Komisji Ligi.

Dlaczego sprawa sędziego trafiła do prokuratury?

Tłem całego zamieszania jest głęboki konflikt w strukturach Kolegium Sędziów PZPN. Arkadiusz Kamil Wójcik ubiegał się wcześniej o stanowisko szefa tej organizacji, jednak władze federacji wybrały Marcina Szulca. Niedługo później przegrany kandydat oskarżył nowe kierownictwo o stosowanie mobbingu oraz celowe zniesławienie. Dziewiątego lipca sędzia złożył w tej sprawie oficjalnie zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Według doniesień medialnych działacze piłkarscy mieli wielokrotnie nakłaniać go do wycofania tych oskarżeń.

Sam zainteresowany opublikował w mediach społecznościowych specjalne oświadczenie w formie wideo. Sędzia publicznie przeprosił w nim trenera Adriana Siemieńca za wywołany skandal wizerunkowy. Wójcik stwierdził stanowczo, że białostocki szkoleniowiec nie miał żadnych złych intencji. Według jego relacji prywatna korespondencja została bezwzględnie wykorzystana przeciwko niemu po upływie kilkudziesięciu dni. Polski Związek Piłki Nożnej konsekwentnie zaprzecza wszelkim oskarżeniom o rzekome zastraszanie arbitra.

- Człowiek, który na to nie zasługuje został posądzony o nikczemne rzeczy tylko i wyłącznie z mojej winy, przez to, że wysłałem tę rozmowę do sędziego Raczkowskiego. Została ona wykorzystana po 60 dniach, gdy okazało się, że zgłosiłem sprawę mobbingu i zastraszania do prokuratury. Zaczęto mnie tym straszyć. Tym sposobem ta sytuacja wyszła w mediach. Jeszcze raz przepraszam trenera Siemieńca. Nie zasługuje pan na to, ale takie jest środowisko Kolegium Sędziów PZPN - dodał.

Rolki