Kamila Sellier i dramatyczny wypadek na igrzyskach. Co dokładnie stało się z polską panczenistką?

Dramatyczny wypadek na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie wstrząsnął polską ekipą. Panczenistka Kamila Sellier uległa poważnej kontuzji podczas ćwierćfinału na 1500 metrów w short tracku. Zawodniczka, uderzona łyżwą w twarz przez rywalkę, natychmiast trafiła do szpitala. Jej stan po zabiegu jest monitorowany, a kolejne badania mają rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące kontuzji i dalszych prognoz dla sportsmenki.

Kamila Sellier i dramatyc.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Fragment nóg łyżwiarza szybkiego w intensywnej akcji na lodowisku. Łyżwiarz ubrany jest w granatowy, obcisły kombinezon z białymi literami "MRER" na prawej łydce oraz białymi pasami na udzie. Na nogach ma czarno-białe buty z długimi, złotymi ostrzami, z których jedno (bliżej obserwatora) unosi się ponad lód, a drugie (dalej) mocno naciska na powierzchnię, tworząc drobne kryształki lodu unoszące się w powietrzu. Po tafli lodu ciągną się półkoliste ślady po ostrzach, a odbijające się światło nadaje jej błyszczący, szary odcień z delikatnymi refleksami.

Kamila Sellier przeszła zabieg po upadku

Podczas ćwierćfinału na dystansie 1500 metrów w igrzyskach olimpijskich w Mediolanie, Kamila Sellier doznała poważnego wypadku. Polska panczenistka została uderzona łyżwą w twarz przez jedną z konkurentek, co doprowadziło do natychmiastowego przerwania rywalizacji.

Po zdarzeniu Sellier została przetransportowana na noszach z lodowiska, a następnie przewieziona do szpitala. Tam przeprowadzono niezbędne badania diagnostyczne, po których konieczny okazał się zabieg chirurgiczny.

"Kamila jest dość obolała po słabo przespanej nocy. Rana dotyczyła kości policzkowej. Przeszła zabieg, podczas którego wszystko zostało oczyszczone i zszyte" – poinformował Niedźwiedzki, cytowany w komunikacie prasowym.

Szef polskiej misji olimpijskiej, Konrad Niedźwiedzki, przekazał informacje o stanie zdrowia Kamili Sellier. Stwierdził, że sportowczyni jest obolała, a rana dotyczyła kości policzkowej, gdzie przeprowadzono oczyszczenie i zszycie uszkodzonych tkanek.

Na sobotę zaplanowano dalszą diagnostykę, aby szczegółowo zbadać stan oka zawodniczki. Wcześniejsze informacje z piątku były pozytywne, co daje nadzieję na brak dalszych komplikacji. Konrad Niedźwiedzki wyraził przekonanie, że Kamila szybko wróci do pełnej sprawności po tym poważnie wyglądającym wypadku.

"W sobotę naszą reprezentantkę czeka dalsza diagnostyka, aby dokładnie sprawdzić stan oka, ale piątkowe informacje były pozytywne. Mam nadzieję, że dzisiejsze badania nie przyniosą niczego niepokojącego i kolejne wiadomości również będą dobre. Kamilę czeka teraz chwila przerwy, ponieważ był to bardzo groźny i poważnie wyglądający wypadek. Była jednak bardzo dzielna i trzymała się świetnie. Wierzę, że szybko wróci do pełni sił" – dodał.

Trudna droga do igrzysk i rozczarowanie rywalek

Kamila Sellier nie była pierwotnie uwzględniona w składzie reprezentacji Polski na igrzyska w północnych Włoszech. O możliwości startu na dystansach 1000 i 1500 metrów, a także w sztafecie mieszanej, dowiedziała się dopiero po zakończeniu styczniowych mistrzostw Europy, dzięki tak zwanej relokacji miejsc.

Mimo braku wyników, które gwarantowałyby pewne miejsce, Sellier konsekwentnie trenowała, jakby miała startować. Przygotowanie to okazało się kluczowe, gdy niespodziewanie otrzymała szansę reprezentowania kraju.

"Wiedziałam, że nie mam takich wyników, żeby móc powalczyć o to miejsce. Dziewczyny (Gabriela Topolska i Natalia Maliszewska - PAP) super jeździły w pucharach, ale cały czas trenowałam tak, jakbym miała jechać i startować" - mówiła PAP po występie w eliminacjach na 1000 m w sobotę.

W piątek w ćwierćfinale na 1500 metrów odpadły również inne polskie zawodniczki: Natalia Maliszewska i Gabriela Topolska. Dla Topolskiej, dla której dystans ten był kluczowy, eliminacja była szczególnie rozczarowująca. W jej biegu doszło do kontaktu z japońską rywalką, Mirei Nakashimą, co spowodowało upadek obu zawodniczek.

Sędziowie po analizie zdarzenia nie dopatrzyli się przewinienia u żadnej z panczenistek. Gabriela Topolska wyraziła żal z powodu straconej szansy na finał, podkreślając pechowy charakter incydentu i swoje rozczarowanie. Zarówno ona, jak i Natalia Maliszewska, wyraziły duże zaniepokojenie stanem koleżanki z kadry, Kamili Sellier, podkreślając powagę sytuacji. Rywalizacja w short tracku na igrzyskach w Mediolanie została już zakończona.

"To był bieg, który ja zdecydowanie dałabym radę przejść, gdyby do tego incydentu nie doszło. Jest mi przykro, bo naprawdę na tym dystansie przygotowywałam się na finał. Przez taki głupi, swój błąd nie będę mogła nawet o niego powalczyć. Taki urok tego sportu, bardzo mi przykro" - skomentowała Topolska.

"To, co się dzieje z Kamilą, jest najważniejsze. Wszystkie myśli są skierowane na nią. Beznadziejna i bardzo niebezpieczna sytuacja" - powiedziała.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.