Nowa rzeczywistość medalisty
Jeszcze rok temu Kacper Tomasiak był postacią znaną głównie ekspertom i najwierniejszym fanom. Dzisiaj jest gwiazdą reprezentacji Polski. Jego sportowe życie obróciło się o 180 stopni za sprawą igrzysk olimpijskich we Włoszech, gdzie niespodziewanie wywalczył aż trzy krążki: dwa srebrne i jeden brązowy. Zawodnik podkreśla, że na co dzień stara się funkcjonować jak dawniej, ale w świecie sportu zaszły gigantyczne zmiany.
Skoczek dołączył do pierwszej kadry po udanym występie w Letniej Grand Prix w Klingenthal w październiku 2025 roku. Od tego czasu systematycznie budował swoją pozycję w zespole, u boku takich ikon jak Kamil Stoch, Piotr Żyła czy Dawid Kubacki. 19-latek zaznacza, że starsi koledzy szybko przyjęli go do drużyny, co ułatwiło mu wejście do narciarskiej elity.
"Myślę, że całkowicie nie przyzwyczaiłem się jeszcze do tej nowej rzeczywistości, choć poza sportem moje życie wygląda normalnie i popularność mnie nie przytłacza. Jednak na zawodach czuję dużą różnicę. Zainteresowanie mediów i kibiców jest ogromne. Muszę się odnaleźć w tych nowych realiach" - powiedział PAP Tomasiak.
"Na początku czułem się trochę dziwnie, ale potem dobrze się wpasowałem w drużynę. Bardzo szybko zacząłem normalnie funkcjonować, jak w innych grupach szkoleniowych. Na pewno nie mogę narzekać, żeby było coś nie tak" - wspomniał.
Zmiana warty i forma na Puchar Świata
W połowie października Kacper Tomasiak potwierdził rosnącą dyspozycję, zdobywając złoty medal mistrzostw Polski w Zakopanem. Reprezentant klubu LKS Klimczok-Bystra pokazał, że jest w dobrej formie przed startem sezonu zimowego. Pierwsze zawody Pucharu Świata zaplanowano na 20 listopada w Lillehammer. Wyniki mistrzostw kraju sugerują stopniową zmianę pokoleniową w polskiej reprezentacji, na co wskazują miejsca młodszych skoczków w czołówce.
W poprzednim sezonie Tomasiak zajął 23. lokatę w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata, będąc najwyżej sklasyfikowanym Polakiem, mimo opuszczenia części zawodów. Przed nadchodzącą zimą zawodnik nie nakłada na siebie nadmiernej presji. Liczy jednak na pobicie swojego rekordu życiowego w lotach, który obecnie wynosi 186,5 metra i został ustanowiony w norweskim Vikersund.
"Może jeszcze brakuje stabilizacji w skokach na lepszym poziomie. Wciąż zdarzają się słabsze próby, ale raczej idzie to w dobrym kierunku i na tę chwilę jestem spokojny co do swojej dyspozycji" - zapewnił pierwszy letni mistrz Polski z klubu LKS Klimczok-Bystra.
"Nie mam konkretnych celów na najbliższy sezon. Po prostu będę się starał oddawać jak najlepsze skoki. Chcę się nimi cieszyć. Zobaczymy, jakie będę miał wyniki" - podsumował 19-latek.