Czwarta rakieta świata Jessica Pegula współtworzy audycję "The Players Box" wraz z trzema koleżankami z kortów - Madison Keys, Jennifer Brady oraz Desirae Krawczyk. W swoich nagraniach amerykańskie zawodniczki w zabawny sposób omawiają między innymi bieżące sytuacje z kobiecych i męskich rozgrywek WTA oraz ATP. W najnowszym wydaniu gospodynie poświęciły bardzo dużo uwagi Mai Chwalińskiej i jej głośnej wygranej na chińskich kortach w Wuhan.
- Patrzyłam na wynik tego finału i było 2:6, 0:2. Nie śledziłam potem spotkania, a potem patrzę na wynik i: "O mój Boże, ona to wygrała!". To naprawdę szalone, najpierw finał French Open, a teraz tytuł WTA 1000. Teraz będzie w Top-15? To szalone, niesamowite! - zachwycała się dokonaniami Mai Chwalińskiej Jessica Pegula. - Jestem pewna, że to dla niej miłe uczucie, móc pomyśleć sobie: „Och, to nie był tylko jeden udany tydzień, tylko naprawdę potrafię grać dobrze na tym poziomie”. Więc to całkiem fajna sprawa - dodała Amerykanka.
Podczas rozmowy poruszono również wątek Igi Świątek, która przez uraz uda musiała przedwcześnie zakończyć tegoroczne starty i odpuścić walkę o awans do WTA Finals.
- Iga skończyła sezon z kontuzją. Wiemy również, że nie wystąpi w WTA Finals pierwszy raz od... - zawiesiła głos Jessica Pegula, zastanawiając się, jak długo Polka grała bez przerwy w tej prestiżowej imprezie.
- Nie wiem, ale na pewno od dawna - rzuciła Madison Keys.
- Tak, dosłownie odkąd jest w tourze - stwierdziła Pegula.
- Chyba odkąd się urodziła - dodała żartem Jennifer Brady.