Jeremy Sochan rozpoczyna grę w G League. Czy Polak wróci do NBA?

Reprezentant Polski Jeremy Sochan przygotowuje się do pierwszego meczu w barwach Texas Legends. Dla wielu kibiców Jeremy Sochan pozostaje wielką nadzieją na ponowne występy w elitarnej lidze NBA. Zawodnik skupia się na najbliższych wyzwaniach i nie zamierza się poddawać.

Koszykarz Jeremy Sochan podczas treningu tyłem do kosza. O jego szansach na powrót do NBA przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Koszykarz w czarnym stroju kozłuje piłkę na hali sportowej przed koszem do gry.

Kiedy zadebiutuje Jeremy Sochan w nowej lidze?

Po niedawnym zwolnieniu z Portland Trail Blazers 23-letni koszykarz przygotowuje się do występów w drużynie Texas Legends na zapleczu najlepszej ligi świata. W sierpniu zawodnik podpisał niegwarantowany kontrakt, który władze klubu rozwiązały tuż przed startem sezonu zasadniczego. Wcześniej z jego usług w lutym 2026 roku zrezygnowali San Antonio Spurs, a z New York Knicks zdążył sięgnąć po mistrzostwo jako rezerwowy.

Mimo rozstania z zespołem z Portland, reprezentant Polski zdążył zaprezentować się z bardzo dobrej strony podczas przedsezonowych spotkań kontrolnych. W jednym ze starć zapisał na swoim koncie osiem zbiórek, a w innym rzucił 10 punktów w zaledwie dziewięć minut gry. Koszykarz wykazał się również perfekcyjną skutecznością, trafiając wszystkie oddane rzuty za trzy punkty w tym okresie.

— Przez te dwa miesiące bardzo się rozwinąłem. Byłem zdrowy przez cały obóz przygotowawczy i okres przedsezonowy. Zagrałem kilka dobrych spotkań. Jaki sens miałoby negatywne nastawienie i złość z powodu zwolnienia? Dlaczego miałbym przejmować się czymś, na co nie mam wpływu? — powiedział Sochan.

— Myślę, że najważniejsza lekcja dla mnie, to skupiać się jak najbardziej na tym, co jest teraz. Czasami zbyt długo trzymałem się przeszłości, zamiast ją zaakceptować, zostawić za sobą i iść dalej. Nie mogę się doczekać, żeby w pewnym sensie odkryć siebie na nowo. Ostatnie cztery lata przyniosły wzloty i upadki, wiele pozytywnych chwil, ale też trochę negatywnych — dodał.

— Oczywiście, to nie jest mój ostateczny cel. Mam inne ambicje. Jednak jeśli nie skoncentruję się na tym, co dzieje się teraz, nie będę mógł ich zrealizować. Znam swoją wartość. Wiem, kim jestem. To okazja, żeby ponownie pokazać rzeczy, których przez ostatnie lata nie mogłem w pełni zaprezentować — przekonywał.

Jakie szanse na powrót do NBA ma Sochan?

Optymistycznie o przyszłości polskiego koszykarza wypowiada się Rafał Juć, ceniony skaut ekipy mistrzów z 2023 roku, Denver Nuggets. Specjalista z uznaniem ocenia determinację zawodnika, który pomimo konkretnego zainteresowania ze strony drużyn europejskich, zdecydował się walczyć o swoje marzenia w Stanach Zjednoczonych. Według eksperta to pozytywny sygnał świadczący o dużej dojrzałości.

Decyzje kadrowe menedżerów bywają nieprzewidywalne, a o angażu często przesądzają kontuzje podstawowych graczy lub strategia biznesowa poszczególnych drużyn. Nowa ekipa Polaka rozegra swój pierwszy mecz 8 listopada we Frisco, a jej przeciwnikiem będzie zespół Mexico City Capitanes. Dobra dyspozycja na parkiecie może sprawić, że kluby z najlepszej ligi świata wkrótce ponownie zgłoszą się po utalentowanego gracza.

- To bardzo dobry sygnał i znak, że Jeremy się nie poddaje. Ma jasny cel i mimo dużego zainteresowania ze strony klubów Euroligi postanowił zostać w G-League i stawia na siebie. Wciąż jest graczem bardzo młodym, rozwojowym. Przez ostatnie dwa lata był w trzech różnych klubach, nie znalazł tam, można powiedzieć, swojego domu. Jednak choćby okres przygotowawczy w Portland pokazał, że idzie w dobrym kierunku, bo zmienił trochę swoje ciało, jego rzut wyglądał lepiej. W kilku meczach był w stanie dobrze grać — zauważył.

- Wiemy, że NBA to jest biznes. Grają tam koniec końców najlepsi, ale są też agenci, kontrakty, polityka i pieniądze. Być może w przypadku Jeremy'ego nie do końca decydowały względy sportowe. Będąc teraz w G League na pewno jest jednym z kandydatów na szczyt listy, na którą będą patrzeć kluby NBA. Wraz z trwaniem sezonu w tej lidze pojawiają się kontuzje, braki kadrowe, konieczność transferów, więc w pierwszej kolejności kluby zwracają uwagę w kierunku G League, jej wyróżniających się graczy, gotowych na tzw. call up. Jeremy, jeśli tylko będzie dobrze pracował, swoją szansę dostanie. Wszystko teraz w jego rękach — zakończył Juć.

 

ROLKI