Spis treści
Tomaszewski bezpardonowo ocenia finał. Sędzia na cenzurowanym
Choć reprezentacja Hiszpanii może świętować wielki sukces na mundialu w 2026 roku, to ogromne kontrowersje wokół decyzji sędziowskich nie pozwalają w pełni cieszyć się tym widowiskiem. Swojego oburzenia nie kryje Jan Tomaszewski, który uważa, że rozjemca nie poradził sobie z presją i tempem finałowego starcia.
Przeczytaj także: Leo Messi zaskoczył tuż przed finałem z Hiszpanią. Jego słowa chwytają za serce
Były reprezentant Polski zwraca uwagę na to, że Słoweniec od pierwszych minut pozwalał na brutalną grę. Brak odpowiedniej reakcji i niekorzystanie z systemu VAR doprowadziły do eskalacji na murawie. W opinii eksperta Leandro Paredes już dawno powinien opuścić boisko z kilkoma żółtymi kartkami na koncie.
- Moim zdaniem zepsuł, bo wcześniej powinien utemperować Argentyńczyków. Generalnie nie panował nad całym meczem. Nie chciał zobaczyć wideo, nie chciał zobaczyć właśnie VAR-u
Polskie akcenty w cieniu kontrowersji. Legendarny bramkarz mówi o zakulisowych rozgrywkach
Tomaszewski nie poprzestaje na krytyce samej pracy arbitra, wysnuwając daleko idące wnioski dotyczące funkcjonowania struktur w światowej piłce. Były piłkarz jednoznacznie daje do zrozumienia, że obecność Vinčicia w finale to efekt relacji na najwyższym szczeblu działaczy.
Legendarny bramkarz podkreśla, że kluczowym czynnikiem przy wyborze Słoweńca mogło być pochodzenie prezydenta UEFA. Według Tomaszewskiego, kompetencje arbitra były niewystarczające, by prowadzić najważniejsze spotkanie na świecie. Zaznaczył przy tym, że Szymon Marciniak zagwarantowałby o wiele wyższy poziom sędziowania i zminimalizował liczbę kontrowersyjnych decyzji.
- Gdyby prezydentem UEFA nie był jego rodak, on by nie sędziował w ogóle na Mistrzostwach Świata, a tu nagle sędziuje finał. Nie dorósł do tego meczu
- Mogę tylko współczuć naszemu sędziemu Marciniakowi, który był do końca i moim zdaniem on by ten finał posędziował zdecydowanie lepiej, bo to było za dużo kontrowersji
Triumf Hiszpanów i argentyński bohater w bramce
Mimo ogromnych zastrzeżeń do pracy sędziego, ekspert nie ma wątpliwości, że po trofeum sięgnął zespół zdecydowanie lepszy. Hiszpanie od pierwszego gwizdka narzucili swoje warunki, zmuszając przeciwników do głębokiej defensywy i szukania szans w szybkich kontratakach.
- Hiszpania pokazała, że jest zespołem. Od piątej minuty, kiedy Yamal mógł zdobyć bramkę, dominowali i gol wisiał na włosku. Byłaby to naprawdę krzywda dla Hiszpanów, gdyby Argentyńczycy doprowadzili do rzutów karnych i nie daj Boże wygrali, bo nie zasłużyli na to
Tomaszewski zwraca jednak uwagę na jednego zawodnika w barwach Argentyny, który wzbił się na wyżyny swoich umiejętności. To właśnie fenomenalna postawa Emiliano Martineza między słupkami sprawiła, że sprawa mistrzostwa ważyła się do samego końca.
- Jedynym dla mnie bohaterem tego całego meczu był Martinez, bramkarz Argentyńczyków, który bronił fenomenalnie. To, co on wybronił, to naprawdę była tylko i wyłącznie jego zasługa