Jagiellonia Białystok pokonuje Wieczystą Kraków. Trener gospodarzy ocenia mecz

Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Wieczystą Kraków 3:1 w meczu 13. kolejki Ekstraklasy. Trener gospodarzy Żeljko Kopić przyznał, że Jagiellonia była trochę lepsza, mimo dobrych momentów jego zespołu.

Piłkarz Jagiellonii przy piłce w meczu z Wieczystą Kraków. O przebiegu spotkania przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Piłkarz w żółto-czerwonym stroju prowadzi piłkę na boisku, uciekając przed dwoma rywalami w czarnych strojach.

Kopić o przyczynach porażki Wieczystej

Szkoleniowiec Wieczystej Kraków przyznał, że po wcześniejszej przegranej 0:2 ze Śląskiem Wrocław rozmawiał z drużyną, by zmotywować ją do lepszej gry. Niestety, mecz z Jagiellonią rozpoczął się od szybkiego rzutu karnego i utraty bramki przez gospodarzy. Mimo to, zdaniem chorwackiego trenera, zespół dobrze zareagował, stwarzając sobie kilka sytuacji w strefie ataku, w których jednak zabrakło skuteczności.

Druga połowa przyniosła poprawę w grze Wieczystej. Według Żeljko Kopicia, kluczowe okazały się wejścia Bena Ledermana i Tobiasa Christensena. Dzięki wywieranej presji gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania. Plan taktyczny opierał się na grze skrzydłami w wolnych strefach, jednak niefrasobliwość w obronie i utrata drugiego gola zmieniły przebieg spotkania.

"Dzisiaj było widać chęć gry. Mecz jednak ledwo się zaczął, a już w pierwszej akcji rywala był rzut karny i straciliśmy gola. Dobrze jednak zareagowaliśmy, przemieszczaliśmy się do strefy ataku, było kilka okazji, ale strzelcy powinni zachować się lepiej. W drugiej połowie graliśmy już bardzo dobrze. Dużo wniosły zmiany Bena Ledermana i Tobiasa Christensena. Wywieraliśmy presję na rywali i to dało nam wyrównującego gola" - podkreślił trener gospodarzy.

Jagiellonia z trzecim zwycięstwem z rzędu

Z powodu dyskwalifikacji Adriana Siemieńca, drużynę Jagiellonii Białystok poprowadził asystent Mikołaj Łuczak. Szkoleniowiec wyraził zadowolenie z faktu, że jego zespół odniósł trzecie zwycięstwo w przeciągu sześciu dni. Przyznał jednak, że Jagiellonia miała trudniejszy moment w drugiej połowie, w którym straciła gola, ale ostatecznie zdołała odpowiednio zareagować.

Łuczak docenił postawę rywali, zaznaczając, że Wieczysta Kraków sprawiła im pewne kłopoty. Drugi trener białostoczan zwrócił również uwagę na historyczny wyczyn Jesusa Imaza. Hiszpan zdobył swoją 114. bramkę w Ekstraklasie, z czego aż 100 trafień zanotował w barwach Jagiellonii (pierwsze 14 goli strzelił dla Wisły Kraków).

"To spotkanie miało swój specyficzny scenariusz. Było 20 minut w drugiej połowie, które musieliśmy przetrwać. Nie do końca się to udało, bo straciliśmy bramkę, ale nasza reakcja była odpowiednia" - zaznaczył.

"Czapki z głów przed Wieczystą, bo grała fajną piłkę i sprawiła nam trochę kłopotów, ale w długich fragmentach mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Sprawdziłem już statystyki i myślę, że ten mecz mógł się podobać kibicom" - nie miał wątpliwości drugi trener Białostoczan.

"To, co robi Imaz, jest niesamowite. Fajnie, że tego gola strzelił na stadionie w Krakowie, choć szkoda, że nie w meczu z Wisłą" - podsumował.

 

ROLKI