Irańczycy wyrzuceni z USA po meczu. Trener i kapitan wściekli na traktowanie drużyny

2026-06-16 7:46

Po zremisowanym 2:2 starciu z Nową Zelandią selekcjoner reprezentacji Iranu, Amir Ghalenoei, nie ukrywał ogromnego rozgoryczenia. Jego zdaniem kadra z Bliskiego Wschodu doświadcza na turnieju rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie fatalnego traktowania. Mecz w Inglewood pod Los Angeles odbył się w cieniu wielkiej polityki oraz licznych protestów.

Amir Ghalenoei - Trener kraju Iran (Mundial 2026)
Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Trener Amir Ghalenoei - Prowadzi kraj Iran na Mistrzostwach Świata 2026 (Mundial w USA, Meksyku i Kanadzie).

Aż do ostatnich chwil występ irańskich piłkarzy na mistrzostwach stał pod znakiem zapytania, co wynikało ze zbrojnego konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi, głównym gospodarzem imprezy. Dopiero w niedzielę ogłoszono oficjalne porozumienie kończące działania wojenne na wszystkich bliskowschodnich frontach, dzięki czemu zawodnicy Ghalenoeia mogli w ogóle przekroczyć amerykańską granicę.

Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, przed obiektem sportowym zebrał się kilkusetosobowy tłum demonstrantów, w skład którego wchodzili głównie obywatele irańscy na co dzień mieszkający w Los Angeles. Agencja Reuters cytowała wypowiedzi zgromadzonych, którzy odczuwali z jednej strony radość z wielkiego piłkarskiego święta, a z drugiej wściekłość na władze w Teheranie za brutalne pacyfikowanie styczniowych protestów oraz niechęć do administracji USA. Gdy na stadionie odgrywano państwowy hymn reprezentacji z Bliskiego Wschodu, kibice z trybun zareagowali ogłuszającymi gwizdami.

W trakcie spotkania z dziennikarzami Amir Ghalenoei wyjawił, że bezpośrednio po zakończeniu rywalizacji z Nową Zelandią jego zespół otrzymał kategoryczny rozkaz natychmiastowego wyjazdu z terytorium Stanów Zjednoczonych. Szkoleniowiec nie potrafił jednak wskazać, kto dokładnie podjął taką decyzję i nakazał im opuścić kraj. Obóz przygotowawczy piłkarzy z Azji zlokalizowany jest bowiem na terytorium Meksyku, w położonej przy granicy Tijuanie.

- Nie dali nam nawet czasu na odpoczynek. Po meczu powiedzieli: "Musicie natychmiast wyjechać". Dla nas czas na odpoczynek jest bardzo ważny, ale wymaga się od nas, żebyśmy wsiedli do samolotu i wrócili do naszej bazy w Tijuanie. To dla nas naprawdę jest problem - nie ukrywał.

- Nie wiem, dlaczego każą nam wracać. To bardzo dziwne. Wygląda na to, że inni układają nam plan. Decyzje dotyczące nas są podejmowane gdzie indziej. Mieliśmy przyjechać dwa dni przed meczem, zostać tu dziś, żeby odpocząć, i wrócić (do Meksyku - PAP) jutro w porze obiadu. Mam wrażenie, że jesteśmy najgorzej traktowaną drużyną w mundialu - dodał Ghalenoei.

Główny szkoleniowiec oraz pełniący funkcję kapitana drużyny narodowej Mehdi Taremi wyrazili ponadto potężne rozgoryczenie brakami kadrowymi w swojej delegacji. Z powodu nieprzyznania amerykańskich wiz, do Stanów Zjednoczonych nie mogli przylecieć niektórzy asystenci trenera oraz najwyższy przełożony krajowego związku piłki nożnej.

- Mamy już teraz wyjechać z Los Angeles, a to nam nie służy. FIFA chyba powinna nas bardziej wesprzeć. To wszystko to dla nas katastrofa - powiedział Taremi.

Reprezentacja Nowej Zelandii zanotowała w poniedziałek swój siódmy w dziejach występ na piłkarskich mistrzostwach świata. Trzy początkowe mecze w historii tej drużyny na mundialu zakończyły się porażkami, natomiast obecny remis był dla nich już czwartym z rzędu podziałem punktów w turnieju tej rangi.

- Jesteśmy rozczarowani, że nie wygraliśmy. Jeśli prowadzi się dwa razy w spotkaniu, to kończy się je z poczuciem: „co by było, gdyby...”. Chyba nigdy w historii nie byliśmy bliżsi wygrania meczu mistrzostw świata, ale i dzisiaj to się nie udało. Ale jesteśmy dalej w turnieju, nie przegraliśmy, zdobyliśmy bramki i stwarzaliśmy sytuacje. To solidny występ, z którego jestem dumny. Pokazaliśmy światu, kim jesteśmy i kim są nasi piłkarze - podsumował selekcjoner Darren Bazeley.

W drugim meczu grupy G Belgowie podzielili się punktami z reprezentacją Egiptu, a spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1. Następne piłkarskie emocje zaplanowano na najbliższą niedzielę, kiedy belgijska drużyna zmierzy się z Iranem, natomiast Nowa Zelandia stanie do walki z egipską kadrą.