Igrzyska 2026 Livigno: Maurizio Bormolini o wyjątkowym występie. Co czuł lokalny bohater?

Maurizio Bormolini, czołowy snowboardzista i mieszkaniec Livigno, podczas Igrzysk 2026 stanął do rywalizacji w slalomie gigancie równoległym w swojej rodzinnej miejscowości. Start w Igrzyskach 2026 był dla niego doświadczeniem pełnym emocji i dodatkowej presji. Jak ocenił swój występ, zakończony na 15. miejscu, i co oznaczała dla niego rywalizacja u siebie?

Igrzyska 2026 Livigno: Ma.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Snowboardzista w czarnych spodniach i białej bluzie, ubrany w czarne rękawice i ochraniacze na kolana, zjeżdża po zaśnieżonym stoku, odpychając się od niego. Duża ilość białego śniegu w formie drobnych kropel unosi się w powietrzu wokół deski i butów. Deska snowboardowa jest czarna z czerwonymi akcentami i przymocowana do niej czarnymi wiązaniami oraz butami, z widoczną na wiązaniach pomarańczową wstawką. Tło stanowi rozmyty krajobraz, prawdopodobnie las, w odcieniach szarości i bieli, a reszta kadru to ośnieżony stok.

Igrzyska 2026 w Livigno: Jak poszło Maurizio Bormoliniemu?

Snowboardzista Maurizio Bormolini pomyślnie przeszedł kwalifikacje do olimpijskiej rywalizacji w slalomie gigancie równoległym podczas Igrzysk 2026 w Livigno. W fazie 1/8 finału 31-letni Włoch uległ zaledwie o 0,03 sekundy Austriakowi Benjaminowi Karlowi, który ostatecznie zdobył złoty medal. Minimalna różnica zdecydowała o jego dalszym udziale.

Po zakończeniu swojego występu Bormolini przyznał, że odczuwał pewne rozczarowanie, choć nie było ono bardzo intensywne. Podkreślił, że dał z siebie wszystko i przejechał trasę najlepiej, jak potrafił. Wskazał również na potrzebę dalszej pracy nad poprawą swoich umiejętności. Jego ocena występu była wyważona i realistyczna.

"Jestem trochę rozczarowany, ale nie bardzo, bo zrobiłem wszystko, na co było mnie stać, a przegrałem o trzy setne sekundy. Wiem, że przejechałem tę trasę najlepiej, jak mogłem. Będę musiał popracować, żeby się poprawić" - stwierdził w rozmowie z PAP.

Presja Igrzysk 2026 w rodzinnej miejscowości Livigno

Równocześnie z uczuciem rozczarowania snowboardzista wyrażał zadowolenie z możliwości rywalizowania w swojej rodzinnej miejscowości, Livigno, zamieszkanej przez około pięć tysięcy osób. To dla niego było wyjątkowe doświadczenie, gdyż właśnie tam dorastał. Start w domu wiązał się jednak z dodatkową presją.

Bormolini ujawnił, że w pierwszym przejeździe kwalifikacji popełnił błędy, wynikające głównie z obawy przed przesadzeniem, co go nieco zahamowało. Jednakże w drugim przejeździe i w fazie 1/8 finału jego jazda była już bardzo dobra. Podkreślił, że różnica 0,03 sekundy w snowboardzie jest zjawiskiem normalnym, choć nadal jest rozczarowująca. Analizował swoje przejazdy z dużą precyzją.

"To dla mnie coś wyjątkowego. Tutaj dorastałem, więc to naprawdę ważne. Trochę dodatkowej presji na pewno jest. W pierwszym przejeździe kwalifikacji popełniłem kilka błędów, a największym było to, że bałem się przesadzić. To mnie trochę przyhamowało. Ale już w drugim przejeździe i w 1/8 finału było bardzo dobrze. W snowboardzie różnica 0,03 s jest czymś normalnym, ale to nadal rozczarowujące" - przyznał.

Forma snowboardzisty Bormoliniego przed Igrzyskami 2026

W bieżącym sezonie Maurizio Bormolini prezentował wysoką formę, regularnie stając na podium zawodów Pucharu Świata. Zaledwie w połowie stycznia, tuż przed rozpoczęciem olimpijskich zmagań, odniósł zwycięstwo w Cortinie d'Ampezzo. Ta wygrana potwierdzała jego aspiracje medalowe.

Warto również odnotować, że w kwalifikacjach do tej samej konkurencji odpadli polscy zawodnicy: Michał Nowaczyk i Oskar Kwiatkowski. Igrzyska w północnych Włoszech, których częścią jest rywalizacja w Livigno, potrwają do 22 lutego. Zawody w Livigno to tylko część długiego kalendarza.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.