Spis treści
Zwycięstwo na twardych kortach w Kanadzie
Rozstawiona z siódmym numerem Iga Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Toronto pokonała 6:2, 6:3 drugą w drabince Jelenę Rybakinę z Kazachstanu. Dla Polki to niezwykle cenne zwycięstwo, pierwsze w zawodach tej rangi na twardej nawierzchni w bieżącym roku. Zdobyte trofeum, symbolizujące skrzyżowane rakiety i piłkę na strunach, stanowi ukoronowanie udanych zmagań w Kanadzie.
Poprzedni triumf w turnieju Świątek świętowała blisko jedenaście miesięcy wcześniej w południowokoreańskim Seulu. Od dłuższego czasu polska zawodniczka poszukiwała turniejowego zwycięstwa i ostatecznie praca włożona w treningi przyniosła oczekiwany rezultat. W Toronto Polka mogła liczyć na ogromne wsparcie tamtejszej Polonii, która licznie zgromadziła się na trybunach, dodając jej motywacji w kluczowych momentach.
"Droga w tym sezonie była wyboista. Zdobycie trofeum, wygrana z najlepszymi zawodniczkami wiele dla mnie znaczy. Jestem z siebie dumna i bardzo szczęśliwa" - powiedziała Świątek.
Jakie wyzwania czekają Świątek po wygranej w Toronto?
Zawody w Toronto były dla obu finalistek powrotem na kort po przedwczesnym odpadnięciu z wielkoszlemowego Wimbledonu, z którym pożegnały się już na etapie trzeciej rundy. Świątek, dzięki zwycięstwu w Kanadzie, sięgnęła po 26. tytuł w karierze i 12. w zawodach rangi WTA 1000. Tymczasem jej finałowa przeciwniczka obiektywnie przyznała po spotkaniu, że jej gra pozbawiona była odpowiedniej energii i agresywności niezbędnej do pokonania niezwykle walecznej Polki.
Wygrana w Toronto oznacza dla Świątek awans na piąte miejsce w nadchodzącym zestawieniu rankingu WTA, podczas gdy Rybakina zachowa pozycję wiceliderki, tracąc niewiele punktów do Aryny Sabalenki. Teraz obie tenisistki udadzą się do Cincinnati, gdzie od czwartku trwa kolejny turniej o randze 1000. Polka i reprezentantka Kazachstanu przystąpią do rywalizacji od drugiej rundy, przy czym Świątek stanie przed zadaniem obrony wywalczonego przed rokiem tytułu oraz pokaźnej puli 1000 punktów rankingowych.