Iga Świątek i Maja Chwalińska we wspomnieniach rówieśniczki z kortu. Tak zachowywały się w wieku 11 lat

2026-11-01 20:51

Dominika Szczotka w dzieciństwie trenowała tenis i mierzyła się w turniejach juniorskich z Igą Świątek oraz Mają Chwalińską. Swoje rówieśniczki, a zarazem przyszłe gwiazdy tego sportu, poznała w wieku 11-12 lat. Teraz za pośrednictwem TikToka opowiedziała o przebiegu ówczesnych pojedynków i ujawniła, co już wtedy odróżniało obie zawodniczki od pozostałych dzieci na korcie.

Młoda Iga Świątek i Maja Chwalińska z pucharami. O ich początkach na korcie przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Iga Świątek/ Facebook

W młodości Dominika Szczotka również poświęcała się treningom tenisowym. Jak sama dziś ocenia, w swojej kategorii wiekowej plasowała się w okolicach ósmego, dziewiątego lub dziesiątego miejsca w kraju. W tamtym okresie juniorskie rozgrywki były całkowicie zdominowane przez Igę Świątek i Maję Chwalińską, które bez trudu pokonywały inne dziewczęta z tego samego rocznika. Jak wyglądała bezpośrednia rywalizacja z nimi na korcie i jakie wspomnienia zachowała ich dawna przeciwniczka?

QUIZ: Ile wiesz o Idze Świątek?
Pytanie 1 z 35
Trenerem Igi Świątek był w latach 2024-2026...
- Należę do rocznika dziewczyn, czyli to jest słynny, najmocniejszy rocznik 2001. Dlaczego najmocniejszy? Bo z tego rocznika właśnie pochodzi i Iga, i Maja, i Martyna Kubka, która teraz też świetnie gra i jej kibicuje z całego serca, bo w sumie najbliżej znam się z Martyną właśnie z tych trzech dziewczyn - zaczęła swoją ciekawą i barwną opowieść na Tiktoku Dominika Szczotka. - Ja byłam tak około ósma, dziewiąta, dziesiąta w Polsce, więc nie byłam na takim poziomie jak Iga i Maja. One zawsze, od samego początku, to była taka nasza jedynka i dwójka w Polsce. Iga pierwsza, Maja druga. Maja na początku nie wygrywała z Igą, potem chyba jak ja kończyłam grać w tenisa i mieliśmy 14-15 lat, to Maja pierwszy raz wygrała z Igą w takim oficjalnym meczu. Dziewczyny były poza zasięgiem i nie przegrywały z resztą z naszego rocznika, a potem już grały z rocznikami wyżej. Na początku rok różnicy to było dużo, ale potem już Iga w ogóle odleciała.

Już na tamtym etapie Iga Świątek wyraźnie odstawała od swoich trenujących rówieśniczek. Wyróżniały ją wówczas nie tylko znacznie wyższe umiejętności czysto sportowe, ale także w pełni profesjonalne nastawienie do dyscypliny.

- Iga była najlepsza w Polsce i - odkąd ja ją pamiętam - a chyba ją poznałam jak miałyśmy 11-12 lat, na Mistrzostwach Polski w Warszawie, to była już wtedy w pełni profesjonalna zawodniczka, która w ogóle z nami się nie bawiła na turniejach - wspomina Dominika Szczotka. - Wiecie, my byliśmy dziećmi, na turniejach pomiędzy naszymi meczami spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, cały weekend praktycznie się widzieliśmy. A Iga ze mną i z naszą ekipą nigdy nie spędzała czasu, bo ona po meczu do domu, do hotelu, na trening, na siłownię... Już wtedy chodziła na siłownię, gdzie ja jeszcze nie wiedziałam, co to jest siłownia. Było to bardzo, bardzo profesjonalne. Maja też oczywiście była profesjonalna, ale bardziej bratała się z nami, powiedzmy, z tymi słabszymi. Po meczach normalnie się z nią siedziało, gadało, miałyśmy bardzo dobrą relację jako dzieci z Mają. Wiadomo, że teraz ani z Igą, ani z Mają nie mam kontaktu, no bo po prostu rozeszły nam się światy, ale jako dzieci to faktycznie co weekend się widziałyśmy z Mają.

Jak w tamtych latach wyglądały mecze przeciwko Idze Świątek oraz Mai Chwalińskiej? Dominika Szczotka otwarcie mówi, że zdecydowanie bardziej wolała wychodzić na kort przeciwko Idze, choć to właśnie Świątek była już wówczas bezwzględną dominatorką.

- Pomimo tego, że Iga była najlepsza zdecydowanie, to ja wolałam grać z Igą. Przegrywałam i z Igą i z Mają, nigdy mi się z nimi nie udało wygrać, jak większości z nas z naszego rocznika. Ale Iga grała taki bardzo agresywny tenis, tak jak w sumie teraz. I to wiązało się z tym, że robiła też błędy, więc jak czasem udawało mi się poodbierać te piłki, to robiła te błędy i zdobywało się punkty i mój najlepszy wynik przeciwko Idze to było jak przegrałam 2:6, 3:6. To było niesamowite, że Iga jak miała 12 lat, to grała już drive-volleye. Była jedyną zawodniczką, która w tym wieku to potrafiła - opowiada z podziwem Dominika Szczotka.

Dla dziewcząt ze swojego rocznika Maja Chwalińska stanowiła prawdziwy koszmar na korcie. Z relacji Dominiki Szczotki wynika, że styl Chwalińskiej potrafił całkowicie zniechęcić rywalki do gry w tenisa.

- Mega śmieszna historia jest taka, że z Mają zagrałam swój pierwszy mecz zawodowy, jak miałam 11 lat - wspomina. - Pojechałam z moim tatą, który był moim trenerem, do Kielc na turniej. Pierwszy turniej, więc nikogo nie znałam, dopiero zaczynałam przygodę z tenisem. I pierwszy mecz miałam z Mają Chwalińską. Nie wiedziałam, kim jest Maja, nikogo nie znałam. No i tak czekam na tym korcie na nią i przychodzi sędzia i mówi, że moja przeciwniczka się spóźni, bo wymiotuje w łazience. Mój tato wtedy mówi: "Widzisz, boi się ciebie". No i przyszła Maja, która wtedy miała jakieś metr dwadzieścia wzrostu. Była niziutka, a ja byłam ponad głowę wyższa. Mój tata tak na nią popatrzył i tylko machnął ręką. Mówi, że to jakaś dziewczynka mała, to pewnie ją pyknę. I przegrałam 0:6, 0:6 z Mają. Maja grała wtedy, tak jak gra teraz. Lewa ręka, slajsy, skróty, gdzie ja w wieku 11 lat, to ja nie wiedziałam, co to jest slajs. To było w ogóle niesamowite, my nie wiedzieliśmy, co się dzieje. I tak wszystkie z nas z pierwszej dziesiątki tak z Mają dostawały, bo ona grała tak niesamowity tenis, tak jak teraz. My jeszcze nie grałyśmy tak dojrzałego tenisa, żeby mieć szanse. Tylko Iga potrafiła z nią wygrywać, no bo naparzała, grała te drive'y, te wysokie piłki, a my też już potrafiłyśmy dobrze grać, ale żeby skończyć Maję, to trzeba było zagrać blisko linii. Maja po prostu obrzydzała wszystkim tenis i tak jest teraz, nic się nie zmieniło. Po prostu zmuszała nas do błędów i słabej gry. Wszyscy grali słabo z Mają. Z Igą, która naparza i robi czasem błędy, to wiesz, że jest szansa, bo albo cię skończy i zagra winnera, albo zepsuje. A z Mają nie ma czegoś takiego. Albo wykreujesz sobie akcję, albo cię zamęczy na śmierć. I naprawdę gra z Mają była denerwująca, po prostu łamałeś rakiety i mi po prostu było wstyd ze siebie, że gram przeciwko Mai i nagle nie potrafię grać w tenisa. I każda z nas tak miała - dodała z uśmiechem Dominika Szczotka, przyznając, że teraz uważnie śledzi kariery wszystkich dziewczyn ze swojego rocznika i z całego serca im kibicuje.
 

ROLKI