Historyczny start Polaka w "Wyścigu do Chmur". Maciej Serafin rzuci wyzwanie Pikes Peak

2026-04-29 11:03

Maciej Serafin to dwukrotny mistrz Europy i trzykrotny mistrz Polski w wyścigach górskich. Wkrótce będzie pierwszym reprezentantem naszego kraju na starcie słynnego Pikes Peak International Hill Climb. Rywalizacja zaplanowana jest na 21 czerwca. Zawodnik jest już w trakcie intensywnych przygotowań, a jego zmodyfikowany pojazd wyruszył w oceaniczną podróż do Stanów Zjednoczonych.

Legendarne zmagania w chmurach

Maciej Serafin zapisał się w historii, zostając pierwszym Polakiem, który weźmie udział w kultowym Pikes Peak International Hill Climb, zwanym potocznie „Wyścigiem do Chmur”. Przygotowania do tego ekstremalnego startu wymusiły gruntowne przebudowanie samochodu wyścigowego, który aktualnie jest transportowany drogą morską do Ameryki Północnej. Kierowca przechodzi rygorystyczny cykl treningowy, obejmujący zarówno jazdę w symulatorze, jak i aklimatyzację w warunkach wysokogórskich, by poradzić sobie z bezlitosną specyfiką trasy.

Przeczytaj także: Ukończył tylko jedną szkołę. Wykształcenie Roberta Kubicy totalnie cię zaskoczy!

Określenie „Race to the Clouds” mianem legendarnym jest w pełni uzasadnione. Zawody są organizowane od ponad 110 lat, a ich korzenie sięgają świtu światowej motoryzacji. Trasa zawsze stanowiła potężne wyzwanie, z linią startu na wysokości 2800 m n.p.m. i finiszem na 4300 m n.p.m. Kapryśna pogoda oraz brak barier ochronnych na niezwykle wymagającym odcinku liczącym aż 156 zakrętów sprawiają, że impreza od dawna budzi ogromne zainteresowanie kierowców wyścigowych na całej planecie.

Nowa maszyna Macieja Serafina w drodze do USA

Pikes Peak International Hill Climb to wydarzenie uchodzące za jeden z najtrudniejszych wyścigów świata, również z uwagi na niezwykle restrykcyjny proces kwalifikacji. Każdego roku o jedno z zaledwie 75 miejsc na liście startowej ubiega się przeszło tysiąc zawodników. W tym roku, w wyniku pomyślnej weryfikacji, to historyczne zaproszenie powędrowało do Macieja Serafina. Doświadczony, dwukrotny mistrz Starego Kontynentu rozpoczął intensywne przygotowania do czerwcowych zawodów już na początku roku.

QUIZ: Co wiesz o Robercie Kubicy? Jeśli nie trafisz 10/10, to znaczy, że nie jesteś prawdziwym kibicem
Pytanie 1 z 10
W którym roku urodził się Kubica?

- Specjalnie na ten wyścig kupiłem Hondę Civic TCR/JAS i razem z zespołem dokonaliśmy w niej kilku modyfikacji. Silnik ma kute korby i tłoki, wzmocniony blok silnika i przewymiarowaną turbosprężarkę. Wszystko po to, by w warunkach ograniczonej ilości tlenu oraz zmianach ciśnienia utrzymać od startu do mety jak największą moc. Choć i tak spadnie ona na szczycie o ok. 40 procent – tłumaczy Serafin.

Po ukończeniu testów maszyny na Torze Silesia, kierowca był bardzo zadowolony z osiągniętych parametrów, co pozwoliło na bezpieczne wysłanie pojazdu w podróż do Stanów Zjednoczonych. Na początku kwietnia samochód został załadowany na statek, który aktualnie przepływa przez Ocean Atlantycki. Ekipa wysłała również 24 kompletne koła, zapasowe ogumienie, dodatkową jednostkę napędową, skrzynię biegów oraz dużą ilość części zamiennych. Po dotarciu do amerykańskiego brzegu w połowie maja, transport pokona jeszcze około 3000 kilometrów drogą lądową do stanu Kolorado.

Mordercze treningi w symulatorze i na Mont Blanc

- Mechanicy wykonali już swoją pracę, teraz moja kolej. To, co spędza mi sen z powiek, to trasa. Muszę ją doskonale poznać i zapamiętać każdy ze 156 zakrętów. Kilkusetmetrowe przepaście i zakręty bez barier nie wybaczają błędów. A przecież bezpieczeństwo to jedno, a ja chcę powalczyć o dobry wynik w klasie Time Attack 1. Muszę więc mieć każdy fragment trasy w głowie – podkreśla Maciej Serafin.

W celu perfekcyjnego opanowania specyfiki trasy, kierowca z Małopolski regularnie spędza po kilka godzin w symulatorze. Treningi te są bardzo wyczerpujące i wymagają ogromnego skupienia.

- To żmudna praca, po której jestem wykończony - przyznaje.

Oprócz symulatora, Maciej Serafin realizuje kompleksowy plan treningowy. Jego istotnym elementem jest adaptacja do wysiłku fizycznego przy zmniejszonej zawartości tlenu w powietrzu. Pod koniec kwietnia zawodnik wyjechał do francuskiego Chamonix, gdzie trenował u podnóża Mont Blanc, na imponującej wysokości 3800 metrów nad poziomem morza.

Przed amerykańskim sprawdzianem w grafiku kierowcy znalazły się również inne starty. W ubiegłym miesiącu uczestniczył on w zawodach długodystansowych w czeskim Moście, gdzie dwugodzinna jazda miała na celu poprawę koncentracji. W połowie maja Polak wystartuje w krajowych mistrzostwach w wyścigach górskich w Korczynie. Na przełomie maja i czerwca przeniesie się już do USA. Przed głównym startem przewidziano dwie tury treningów bezpośrednio na trasie Pikes Peak, a następnie kwalifikacje i wielki finał, który odbędzie się 21 czerwca.