Górnik Zabrze zwycięża po wymagającym tygodniu
Mecz w Radomiu był dla piłkarzy Górnika Zabrze niezwykle wymagający z powodu intensywnego terminarza. Zespół rozegrał spotkanie zaledwie trzy dni po porażce 0:1 z Ferencvarosem Budapeszt w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Dwa dni z tego czasu przeznaczono na podróż, co pozwoliło na odbycie tylko jednego treningu taktycznego przed starciem z Radomiakiem. Michal Gasparik zauważył, że dla jego podopiecznych był to szósty mecz z rzędu.
Mimo trudności, Górnik Zabrze dominował, szczególnie w pierwszej połowie meczu 3. kolejki Ekstraklasy. Goście zdobyli dwie bramki przed przerwą, realizując założenia taktyczne trenera. Szkoleniowiec zwrócił jednak uwagę na spadek koncentracji po zdobyciu trzeciego gola, co zmusiło drużynę do walki do samego końca. Mimo to, Gasparik wyraził zadowolenie, że jego zespół stracił tylko jedną bramkę i potrafił kontrolować przebieg rywalizacji.
"Był to także nasz szósty mecz z rzędu. Ale był to dobry mecz, szczególnie pierwsza połowa, w której widzieliśmy to, jak chcemy grać. Zdobyliśmy w niej dwie bramki, natomiast kiedy było 3:0, to może pomyśleliśmy, że jest po spotkaniu. Zabrakło nam koncentracji i musieliśmy walczyć do końca. Myślę jednak, że mogliśmy zdobyć więcej bramek i cieszę się, że straciliśmy tylko jedną" - skomentował Gasparik.
Jakie są szanse w rewanżu z Ferencvarosem?
Trener Górnika Zabrze dokonał w składzie na mecz z Radomiakiem aż sześciu zmian. Decyzja ta podyktowana była chęcią dania szansy nowym zawodnikom oraz tym, którzy czekali na występy. Gasparik podkreślił, że mimo roszad, drużyna zachowała spójność i wyglądała jak zgrany zespół. Szkoleniowiec docenił jakość zaprezentowaną przez wszystkich graczy, co z pewnością utrudni mu wybór wyjściowej jedenastki na kolejne spotkania.
W kontekście nadchodzącego rewanżu z Ferencvarosem w Lidze Europy, Gasparik uważa, że rywale pozostają faworytami, ale sprawa awansu jest wciąż otwarta. Zespół z Zabrza musi odrobić jednobramkową stratę, jednak trener wierzy w możliwości swoich piłkarzy. Podkreślił atuty drużyny, w tym umiejętność stwarzania sytuacji strzeleckich oraz wsparcie kibiców na własnym stadionie. Zaznaczył również, że zespół ma czas na odpowiednią regenerację przed kluczowym starciem.
"Wiemy, że mamy jakość, dzisiaj też pokazaliśmy, że potrafimy stwarzać sytuacje i zdobywać bramki. Musimy strzelić gola, ale jesteśmy w stanie tę stratę odrobić. Mamy za sobą super stadion i wspaniałych kibiców. Mamy też dużo czasu. Do meczu zostało pięć dni, spokojnie można się zregenerować, a nawet sparing rozegrać. To oczywiście trochę żart" - podsumował.
"W pierwszej połowie rywale byli lepsi przy piłce, a my byliśmy zbyt mało intensywni w pressingu. Doszły też błędy taktyczne, chociaż nie dopuściliśmy gości do żadnych prawdziwych okazji, bo pierwszą bramkę tracimy po własnym błędzie. Dobrze weszliśmy w drugą połowę, mieliśmy nawet potrójną szansę. Trzeci gol tracimy, podobnie jak pierwszy, czyli za łatwo. Sami utrudniamy sobie mecz pod każdym względem" - powiedział Tomasz Kaczmarek.
"Widać, że Górnik zrobił w ciągu roku duży krok do przodu, gra na europejskim poziomie, rozgrywa dobre mecze i stał się dobrą drużyną. My musimy pracować z jasną intencją i planem, bo nie jesteśmy na naszym najwyższy poziomie. Ani tym bardziej na takim, na jakim znajduje się nasz dzisiejszy przeciwnik" - podsumował.