Hiszpania walczy o historyczny triumf
Reprezentacja Hiszpanii stanie dziś przed szansą zdobycia mistrzostwa świata. Szkoleniowiec drużyny z Półwyspu Iberyjskiego może przejść do historii jako pierwszy trener z wygraną w Lidze Narodów, mistrzostwach Europy oraz na mundialu. Aby to osiągnąć, jego podopieczni muszą pokonać w niedzielnym spotkaniu niezwykle silną Argentynę. Sześćdziesięciopięcioletni Luis de la Fuente wprowadza swoje zespoły do finałów niemal każdego roku. Zbliżający się mecz o złoto będzie już dziewiątym takim starciem w jego dotychczasowej karierze szkoleniowej.
Zespół z Ameryki Południowej prowadzony jest obecnie przez Lionela Scaloniego i notuje znakomitą passę spotkań bez porażki. Hiszpański selekcjoner darzy rywali ogromnym szacunkiem i nie szczędzi im pochwał przed decydującym starciem. Odpiera przy tym zarzuty o rzekomo prowokacyjny styl gry przeciwników, przypominając ich ostatnie wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej. Trener zespołu z Europy stawia przede wszystkim na ciężką, systematyczną pracę całej grupy. Jego zdaniem to jedyna właściwa droga do osiągnięcia sukcesu w profesjonalnym sporcie.
- Myślę, że to już luksus i przywilej być w finale. Co roku zapisałbym się na finał mundialu i... nawet przegrałbym. Ale będziemy walczyć o zwycięstwo. Przeciwnik to groźny rywal, który ma spektakularną passę, odkąd trener Lionel Scaloni przejął stery - powiedział.
- Praca, praca i praca. W tym tkwi sedno sprawy. Kiedy sprawy nie idą po twojej myśli, musisz dalej pracować i wytrwać. Trzeba w tej podrójży otaczać się dobrymi piłkarzami i asystentami. Ale przede wszystkim chodzi o poczucie wsparcia - skwitował.
Jak powstrzymać argentyńską ofensywę?
Organizatorzy finałowego meczu zaplanowali dłuższą niż standardowo przerwę między pierwszą a drugą połową spotkania. W tym czasie odbędzie się specjalny koncert muzyczny dla kibiców zgromadzonych na obiekcie. Wymaga to od piłkarzy i sztabów szkoleniowych odpowiedniego dopasowania się do nowych okoliczności w szatni. Selekcjoner Hiszpanów traktuje tego typu zmiany jako naturalny kierunek ewolucji współczesnego futbolu. Apeluje do swoich podopiecznych o czerpanie radości z uczestnictwa w tym wyjątkowym wydarzeniu sportowym i rozrywkowym.
Kluczowym wyzwaniem dla europejskiej obrony będzie zneutralizowanie poczynań lidera zespołu z Ameryki Południowej, Leo Messiego. Dziennikarze dopytywali o ewentualne indywidualne krycie gwiazdy podczas niedzielnego meczu. Doświadczony szkoleniowiec wspominał swoje dawne spotkanie z czasów pracy z młodzieżową drużyną Sevilli przeciwko rezerwom Barcelony. Wówczas zmiana zawodnika plastrującego słynnego Argentyńczyka zakończyła się błyskawiczną utratą czterech bramek. Ta bolesna lekcja z przeszłości z pewnością rzutuje na obecną taktykę przygotowywaną na najważniejszy mecz w jego trenerskiej karierze.
- Wszystko, co teraz wydaje nam się dziwne, za kilka lat może stać się normą, i tak właśnie wygląda futbol. Musimy się dostosować. A skoro nie możemy tego zmienić, musimy się tym cieszyć - stwierdził.
- Są mistrzami Copa America i mistrzostw świata... Proszę. A poza tym, trenuje ich mój znajomy. Mają swoje mocne strony, ale to tylko piłka nożna - ocenił.
- Już wtedy słyszałem o nim. Na początku kryliśmy go indywidualnie. W 70. minucie zmieniłem chłopaka, który go pilnował, i w 15 minut Messi strzelił nam cztery gole - podsumował. (PAP)