Oczekiwania przed finałem na PGE Narodowym
Szkoleniowiec reprezentacji Stanisław Chomski ogłosił skład na zbliżające się zawody w stolicy. W listopadzie ubiegłego roku przejął on kadrę po Rafale Dobruckim i rozpoczął proces budowy zespołu. W wyselekcjonowanej szóstce znaleźli się sześciokrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, Kacper Woryna, Patryk Dudek, Dominik Kubera oraz bracia Piotr i Przemysław Pawliccy. Z tego ścisłego grona do ostatecznego startu zostanie zgłoszonych zaledwie pięciu żużlowców.
Celem polskiej ekipy jest wyłącznie zdobycie złotego medalu, co nieuchronnie wiąże się z ogromnymi oczekiwaniami kibiców zgromadzonych na trybunach. Trener doskonale zdaje sobie sprawę ze spoczywającej na zespole odpowiedzialności i presji wyniku. Mimo trudności obciążenie psychiczne ma w tym przypadku stanowić czynnik motywujący do jeszcze większego wysiłku. Ostateczna walka o triumf zapowiada się niezwykle zacięcie ze względu na wysoki poziom sportowy wszystkich uczestników rywalizacji.
"- Ścisła kadra jest powołana. Nikt mnie nie zawodzi, chociaż stabilność formy jest jeszcze na różnym poziomie. Dochodzą też kontuzje. Ale cieszy mnie dobra komunikacja między zawodnikami -"
"- Jedziemy tylko po złoto. Presja oczywiście będzie, ale jak mawia mój prywatny psycholog, czyli córka, ona ma nas mobilizować, a nie paraliżować. Stawka będzie bardzo wyrównana, a najgroźniejsi wydają się być Australijczycy, którzy na tym stadionie odnosili sukcesy indywidualne. Na pewno każdy wyścig będzie niósł wielkie emocje -"
Kto zagraża reprezentacji Polski w Warszawie?
Dotychczasowa historia startów Polaków na warszawskim obiekcie nie należy do najbardziej udanych w historii tej dyscypliny. Rozegrano tam dziewięć turniejów rangi Grand Prix, ale żaden z reprezentantów gospodarzy nie zdołał jeszcze odnieść końcowego triumfu. Nawet utytułowany Bartosz Zmarzlik nie przełamał tej niekorzystnej passy, zajmując wcześniej jedynie drugie i trzecie miejsce na podium. Znakomicie radzili sobie tam natomiast żużlowcy z Australii tacy jak Jack Holder czy Jason Doyle.
O sile polskiej reprezentacji ma stanowić przede wszystkim bardzo wyrównane zestawienie personalne i doskonałe zrozumienie. Piotr Pawlicki zauważa, że w zespole panuje znakomita atmosfera, sprzyjająca wzajemnej współpracy na torze. Oprócz gospodarzy pewni występu są ubiegłoroczni triumfatorzy Speedway of Nations, czyli Australijczycy, a także silni Brytyjczycy. Stawkę finalistów uzupełni najlepszy zespół z sierpniowego półfinału w Rydze.
"- Jestem przekonany, że możemy odczarować ten stadion. Wszyscy jesteśmy na to gotowi, a że w grupie siła, to jestem optymistą -"
"- Naszym atutem jest szeroka kadra. Poza tym nikt nie ma w składzie sześciokrotnego mistrza świata! Atmosfera w zespole jest ok i chociaż w trakcie sezonu nie mamy wielu okazji, żeby się spotykać, to w czasie zawodów na pewno wszyscy będziemy sobie pomagać -"
"- Może uda nam się przełamać w końcu tę złą passę na Narodowym. Nie ma żadnych wymówek, interesuje nas tylko złoto -"