Fatalny występ polskich skoczkiń na MŚ juniorów. Zawstydziła je 15-latka z Singapuru!

2026-03-04 16:40

Początek juniorskiego czempionatu w Lillehammer okazał się dla Biało-Czerwonych koszmarem. Zamiast walki o czołowe lokaty, kibice zobaczyli kompletny brak awansu do finałowej serii u kobiet. Pola Bełtowska i Ewa Frączek zaprezentowały się poniżej oczekiwań, przegrywając odległością nawet z młodą debiutantką z egzotycznego Singapuru, która ostatecznie wypadła z drugiej serii przez dyskwalifikację.

Pola Bełtowska

i

Autor: Art Service Pola Bełtowska
  • Zmagania o juniorski prymat w Lillehammer zainaugurowano w środę, 4 marca, rywalizacją kobiet.
  • Na starcie zawodów stanęły 52 skoczkinie, w tym zaledwie dwie reprezentantki Polski: Pola Bełtowska oraz Ewa Frączek.
  • Występ Biało-Czerwonych zakończył się szybkim pożegnaniem, a ich rezultaty były słabsze nawet od próby zawodniczki z Singapuru.

Pola Bełtowska i Ewa Frączek bez formy w Norwegii

Rywalizacja o medale mistrzostw świata juniorów w norweskim Lillehammer rozpoczęła się 4 marca. Choć polscy fani z największymi nadziejami wyczekują na czwartkowy start Kacpra Tomasiaka, liczyli na optymistyczny akcent w wykonaniu pań. Oczy były zwrócone głównie na Polę Bełtowską, która ma za sobą start olimpijski, gdzie zrobił się wokół niej spory szum medialny. W bieżącym cyklu 19-latka potrafiła zająć 14. lokatę w Pucharze Świata, lecz jej pożegnalny występ w imprezie rangi mistrzowskiej juniorskiej kategorii wiekowej okazał się kompletnym niewypałem.

Kacper Tomasiak szczerze o swojej przyszłości. Ta deklaracja zaskoczyła kibiców

QUIZ: Rozpoznasz tych skoczków? Tylko najwięksi kibice sobie poradzą!
Pytanie 1 z 20
Zacznijmy od czegoś prostego. Skoczek na zdjęciu to...
Kamil Stoch

Dla młodej zawodniczki jest to pożegnanie z wiekiem juniorskim, którego z pewnością nie zaliczy do udanych. Po rozczarowującym występie na igrzyskach, gdzie na normalnym obiekcie uplasowała się na szarym końcu stawki, nadzieje na rehabilitację w gronie rówieśniczek były spore. Organizatorzy umieścili ją w grupie dziesięciu teoretycznie najlepszych skoczkiń, jednak Polka w żaden sposób nie potwierdziła swoich aspiracji w konkursie głównym.

Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już podczas sesji treningowych, gdzie Bełtowska lądowała w drugiej-trzeciej dziesiątce, lecz walka o medale zweryfikowała jej formę jeszcze brutalniej. Na obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K-90 uzyskała zaledwie 81 metrów, co przy sprzyjających warunkach dało jej odległą, 39. pozycję. Znacznie gorzej spisała się druga z naszych reprezentantek, Ewa Frączek, która wylądowała na buli, osiągając jedynie 54,5 metra. Jej nota 14,8 pkt pozwoliła wyprzedzić jedynie Norweżkę po upadku oraz zdyskwalifikowane rywalki z USA i Singapuru.

Trump ostro o Iranie na MŚ 2026. Padły słowa o upadku państwa

Caroline Chor z Singapuru skoczyła lepiej od Polek

Wspomniana Caroline Chor to rocznik 2010. Choć dorastała w Singapurze, na co dzień szkoli się w Stanach Zjednoczonych. Zaledwie 15-letnia zawodniczka oddała skok na odległość 86 metrów, co dałoby jej awans do czołowej "30", gdyby nie późniejsza dyskwalifikacja. Warto zaznaczyć, że zawody, które wystartowały o 13:30, napotkały na półmetku ogromne problemy z wiatrem, przez co serię finałową przesunięto aż na godzinę 16:30. Te komplikacje wpłynęły również na harmonogram treningu mężczyzn, w którym udział ma wziąć Kacper Tomasiak.