Gwiazdor NBA upił się i nadawał na żywo. "Zabierzcie mu telefon". Zaczął mówić o Sochanie!

Zawodnicy New York Knicks z rozmachem świętują zdobycie mistrzostwa NBA. Mikal Bridges, jedna z głównych postaci zespołu, postanowił odpalić relację na żywo w mediach społecznościowych, będąc pod wyraźnym wpływem alkoholu. Jego występ szybko zyskał popularność, także przez słowa o Jeremym Sochanie.

Mikal Bridges na transmisji live
Autor: Mikal Bridges/ Instagram Mikal Bridges na transmisji live

Drużyna New York Knicks sięgnęła po mistrzowski tytuł po raz pierwszy od 53 lat. W połowie sezonu do tego wyjątkowego zespołu dołączył reprezentant Polski, Jeremy Sochan, który wcześniej rozstał się z San Antonio Spurs. Los sprawił, że w finale zmierzyły się obie te ekipy, a nowa drużyna Polaka wygrała serię 4-1. Chociaż Sochan nie odgrywał kluczowej roli, bo na parkiecie spędził łącznie raptem nieco ponad 3 minuty w tych zmaganiach, widać było, że szybko zżył się z resztą zawodników. Wziął aktywny udział w hucznym świętowaniu sukcesu, a niedługo potem stał się tematem słynnej już transmisji Mikala Bridgesa.

Już wszystko jasne ws. Mai Chwalińskiej! Przełom, na który wszyscy czekali

Jaką dyscyplinę uprawia ten sportowiec? Tylko ekspert rozwiąże ten quiz
Pytanie 1 z 8
Aleksandra Mirosław ostatnio zdobyła złoty medal olimpijski. W jakiej dyscyplinie?
quizsportowcy

Mikal Bridges z New York Knicks nadawał pijany na żywo. „Lepiej zabrać mu telefon”

29-latek z Nowego Jorku miał niezwykle intensywny sezon, bo wystąpił w 99 spotkaniach, spędzając na boisku średnio ponad pół godziny. Notował regularnie ponad 14 punktów, więc po wielkim triumfie pozwolił sobie na solidne rozluźnienie. Kilkadziesiąt godzin po ostatnim meczu zdecydował się na odpalenie internetowej relacji, będąc ewidentnie pod wpływem alkoholu. W swoim chaotycznym monologu wspomniał właśnie m.in. o reprezentancie Polski.

- O mój Boże, Jeremy Sochan. Sochan, Sochen, nieważne. Ja nazywam go Sochen (Sołczen - red.), Sochan albo Jeremy. On jest srogi! Kompletnie srogi. Nie grał całe play-offy, cały finał i wpuszczasz go na ostatnich 10 sekund, żeby krył Wembanyamę. Victora Wembanyamę, pier... "Francuskiego Księcia" (największa gwiazda San Antonio Spurs - red.)! Srogo... Wszyscy moi bracia są srodzy - zachwycał się Bridges w stanie wyraźnie wskazującym.

W trakcie swojego osobliwego wystąpienia poruszał mnóstwo różnych tematów, zdradzając nawet tajemnice z szatni. Jego zachowanie wywołało falę komentarzy nie tylko wśród amerykańskich kibiców.

Na ten wybryk zareagował zresztą Jalen Brunson, lider nowojorczyków, który rzadko udziela się w sieci. Napisał w serwisie X, że ktoś powinien zabrać Bridgesowi telefon. Wpis lidera Knicks i najciekawsze momenty tej transmisji krążą teraz w internecie. Znajdziesz je poniżej.