Gorzowianie faworytami po wygranej
Pierwszy mecz w Częstochowie Gezet Stal Gorzów wygrała 47:43, co stawiało ją w roli faworyta przed własną publicznością. Gospodarze cel osiągnęli, choć ich kibice spodziewali się znacznie łatwiejszej przeprawy. Stal na początku spotkania była zagubiona, a do tego w czwartym wyścigu straciła Oskara Palucha, który po groźnym upadku został odwieziony karetką do szpitala i wykluczony z zawodów.
Włókniarz od początku wygrywał starty i był lepiej dopasowany do toru. Goście z Częstochowy, dla których był to mecz o wszystko, prowadzili, a po wygranej 5:1 w piątym biegu objęli prowadzenie w spotkaniu. Stal Gorzów przełamała jednak niemoc i w kolejnych biegach zaczęła odrabiać straty, doprowadzając do remisu w dziesiątym wyścigu. Mimo to Włókniarz godnie walczył, pozostając w grze o utrzymanie w elicie.
Dramatyczna końcówka przesądziła o spadku
O losach meczu i utrzymania w lidze zadecydowały ostatnie biegi. W czternastym wyścigu doszło do groźnej kraksy z udziałem trzech zawodników: Adama Bednara, Igora Korduna i Jaimona Lidseya. Adam Bednar opuścił tor w karetce i nie był zdolny do dalszej jazdy. W powtórce goście z Częstochowy przywieźli pięć punktów, wychodząc na prowadzenie w meczu 43:40 przed decydującym, piętnastym wyścigiem.
Przed ostatnim biegiem Stal Gorzów miała tylko punkt zaliczki w dwumeczu. Po lepszym starcie prowadzili goście, ale Anders Thomsen rozpoczął szaleńczą pogoń. Kapitan Stali wyprzedził Jakuba Miśkowiaka, a na ostatnim łuku minął Rohana Tungate'a. Australijczyk upadł, a o wyniku biegu zadecydował sędzia, uznając, że nie było kontaktu między zawodnikami. Stal wygrała wyścig 4:2, a całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem Włókniarza 45:44, co jednak oznaczało spadek drużyny z Częstochowy z Ekstraligi żużlowej. Gorzowian czeka teraz baraż z wicemistrzem 2. Ekstraligi.