Początek meczu pod dyktando Widzewa
Mecz pomiędzy Widzewem Łódź a Wieczystą Kraków zainaugurował 9. kolejkę piłkarskiej ekstraklasy. Gospodarze objęli prowadzenie w 19. minucie po samobójczym trafieniu Antonio Milicia, który przeciął dośrodkowanie Stipe Biuka. Widzew dominował od pierwszych minut, stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Wcześniej dobrą okazję miał Giannis Papanikolaou, ale jego strzał pewnie obronił Mateusz Kochalski.
Wieczysta Kraków początkowo miała problemy ze skonstruowaniem akcji ofensywnych, skupiając się głównie na defensywie. Jednak w 37. minucie błąd obrony Widzewa wykorzystał Lucas Piazon, który po długim wybiciu bramkarza Kochalskiego wyszedł na czystą pozycję i wyrównał wynik spotkania. Do przerwy utrzymał się remis 1:1, mimo kolejnych prób z obu stron, w tym dobrej interwencji Bartłomieja Drągowskiego po strzale Jose Antonio de la Rosy w końcówce pierwszej połowy.
Emocjonująca druga połowa na stadionie
Po zmianie stron Widzew ponownie ruszył do ataków, a Wieczysta zaczęła grać odważniej. W 65. minucie Mario Garcia dał Widzewowi drugie prowadzenie w meczu, po tym jak przejął zbyt krótko wybitą piłkę przez obrońcę gości i oddał precyzyjny strzał. Mecz nabrał tempa, a obie drużyny stwarzały kolejne okazje do zdobycia bramek. Drągowski musiał wykazać się umiejętnościami po strzale Matusa Vojtko w 61. minucie.
Wieczysta Kraków nie zrezygnowała i w 80. minucie ponownie doprowadziła do wyrównania. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Petara Pusica, bramkę głową zdobył Antonio Milić, rehabilitując się za samobójcze trafienie z pierwszej połowy. W końcówce meczu to goście wydawali się bardziej zdeterminowani do odniesienia zwycięstwa, ale wynik 2:2 nie uległ już zmianie. Widzew Łódź wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie w tym sezonie.