Przełamanie strzeleckie Wisły Płock
Po ponad miesięcznej przerwie, piłkarze Wisły Płock zaprezentowali się przed własną publicznością na ORLEN Stadionie. Ich przeciwnikiem był Radomiak Radom. Obie drużyny przystępowały do tego meczu z zaledwie dziewięcioma zdobytymi bramkami w sezonie, co czyniło je najsłabszymi pod tym względem zespołami w lidze. Początek spotkania charakteryzował się dużą determinacją z obu stron, choć na pierwszy strzał trzeba było poczekać do 10. minuty, kiedy to Żan Rogelj niecelnie uderzył po podaniu Diona Gallapeniego.
Decydująca akcja meczu miała miejsce w 15. minucie. Po akcji prawą stroną boiska i asyście Rogelja, piłkę do siatki skierował Jurica Prsir, wykorzystując asekurację Łukasza Sekulskiego. Dla chorwackiego pomocnika było to pierwsze trafienie w barwach Wisły Płock. Po objęciu prowadzenia gospodarze skupili się na defensywie, pozwalając Radomiakowi na kilka prób, z których najgroźniejsza była ta w wykonaniu Guilherme Luiza w 38. minucie.
Radomiak szukał wyrównania do końca
W 40. minucie Patryk Kun skierował piłkę do bramki głową po dośrodkowaniu Sekulskiego, jednak sędzia Daniel Stefański anulował gola, dopatrując się faulu kapitana Wisły na Zie Quattarze. Druga połowa rozpoczęła się od odważniejszych ataków Radomiaka, którym jednak brakowało skutecznego wykończenia. Z kolei Wisła miała trudności z przejściem defensywy rywala. Szkoleniowcy obu ekip zdecydowali się na zmiany, a w 70. minucie na placu gry pojawił się Olaf Kobacki, który wkrótce ucierpiał w starciu z Conrado, ale po chwili wrócił do gry.
Goście mieli doskonałą okazję do wyrównania w 78. minucie, lecz świetną interwencją popisał się Rafał Leszczyński, powstrzymując Rafała Wolskiego. Kapitan Radomiaka próbował jeszcze swoich sił w 86. minucie, uderzając nad poprzeczką. W emocjonującej końcówce i doliczonym czasie gry radomianie wielokrotnie nękali defensywę gospodarzy, jednak Leszczyński do końca zachował czyste konto, zapewniając Wiśle Płock cenne zwycięstwo.