Ekstraklasa: Widzew Łódź odzyskuje punkty. Co rozwścieczyło trenera Wisły Płock?

W sobotnim meczu 21. kolejki Ekstraklasy piłkarskiej Widzew Łódź odniosło kluczowe zwycięstwo 2:0 nad Wisłą Płock na wyjeździe. Dzięki trzem punktom Widzew Łódź opuścił strefę spadkową, co wywołało radość w szeregach drużyny Igora Jovicevicia. Jednak po meczu nie wszyscy byli w dobrym nastroju, a jeden z trenerów wyraził głębokie rozgoryczenie. Czy sędzia popełnił błąd, który zaważył na losach spotkania?

Ekstraklasa: Widzew Łódź.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI W centrum obrazu znajduje się piłka nożna w powietrzu, pomalowana w białe, niebieskie i pomarańczowe wzory z logo Nike. Tuż pod nią widoczna jest stopa gracza, ubrana w czarną skarpetę i biały but piłkarski z korkami, odbijająca piłkę; z buta unosi się ziemia i drobinki trawy. Stopa i piłka są na tle zielonej trawy, a w oddali, rozmyte, widoczne są światła i sylwetki trybun.

Trener Widzewa Igor Jovicević szczęśliwy

Chorwacki szkoleniowiec Widzewa Łódź, Igor Jovicević, rozpoczął pomeczową konferencję prasową od wyrażenia zadowolenia z wyniku. Podkreślił, że jego drużyna zaprezentowała ducha walki i rozegrała bardzo dobry mecz. Widzew zdobył trzy cenne punkty w trudnym starciu z Wisłą Płock, co było ich pierwszym dorobkiem w bieżącym roku.

Jovicević zaznaczył, że osiągnięcie odpowiedniego poziomu w meczach ligowych, porównywalnego do tego na treningach, było tylko kwestią czasu. Dodał również, że drużyna musi konsekwentnie kontynuować swoją pracę, aby w pełni wykorzystać potencjał. Pomimo zdobycia punktów, trener podkreślił, że to nie jest nic specjalnego, znając możliwości zespołu.

"Zagraliśmy dobry mecz i dziękuję naszym fanom za wsparcie. Widziałem ducha walki. Zdobyliśmy trzy punkty w bardzo trudnym meczu. To była kwestia czasu, kiedy wejdziemy w spotkaniach ligowych na poziom, jaki drużyna prezentuje na treningach" - zaznaczył.

Trener Mariusz Misiura rozgoryczony decyzją sędziego?

W przeciwieństwie do optymizmu trenera Widzewa, szkoleniowiec Wisły Płock, Mariusz Misiura, był w zupełnie innym nastroju. Złożył gratulacje zwycięskiej drużynie, jednocześnie wskazując, że Widzew stworzył sobie więcej klarownych sytuacji bramkowych. Misiura podkreślił, że samo tworzenie okazji nie przekłada się na punkty, powołując się na poprzedni mecz z Piastem Gliwice, gdzie pomimo przewagi, jego zespół przegrał, doświadczając podobnej frustracji.

Główne rozgoryczenie trenera Wisły Płock wynikało z kontrowersyjnej decyzji sędziego Patryka Gryckiewicza. Misiura stanowczo wyraził swoje przekonanie, że przy wyniku 1:0 doszło do faulu na zawodniku Markusu Haglindzie-Sangre w polu karnym. Według trenera, była to stuprocentowa sytuacja na rzut karny, której arbiter nie podyktował.

"Chcę powiedzieć, że ja mam marzenia, moja fantastyczna drużyna i mój sztab i nasi wspaniali pracownicy, włodarze klubu też mają marzenia, jak i fantastyczni kibice, którzy są z nami na dobre i na złe. I nie powinno mieć znaczenia, czy na boisku gra Wisły Płock, czy GKS Katowice, Widzew Łódź, czy Legia Warszawa, czy jeszcze inny zespół. Jeżeli jest w polu karnym faul na zawodniku, to jest rzut karny, bez względu na to, jaką nosimy koszulkę. I chciałbym, żeby to było respektowane, bo sytuacja, przy 1:0, z Markusem Haglindem-Sangre to jest stuprocentowy rzut karny i powiem szczerze, nawet nie mam więcej nic do powiedzenia" – zakończył podsumowanie spotkania trener Wisły.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.