Spis treści
Początek pod znakiem Rakowa Częstochowa
W niedzielnym spotkaniu Śląsk Wrocław i Raków Częstochowa starały się atakować, ale gra toczyła się głównie w środku boiska. Optyczną przewagę miał Raków, który dłużej utrzymywał się przy piłce. Sytuacje bramkowe pojawiły się po kwadransie.
Najpierw Mahir Emreli nie trafił z kilku metrów, a chwilę później jego świetny strzał obronił Karol Niemczycki. Śląsk odpowiedział akcją Piotra Samca-Talara, a Tomasz Pieńko z Rakowa zmarnował sytuację sam na sam po szybkiej kontrze.
Błąd defensywy i przebudzenie Śląska
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, a Raków wciąż miał przewagę. W 60. minucie doszło do nieporozumienia w obronie gospodarzy. Karol Niemczycki i Irodotos Christodoulou zawahali się, co wykorzystał Mahir Emreli, strzelając gola na 0:1.
Śląsk, nie mając nic do stracenia, zaatakował. W 87. minucie Luka Marjanac wykorzystał zamieszanie w polu karnym i doprowadził do remisu. Niesieni dopingiem wrocławianie nie zatrzymali się na tym.
Zwycięska bramka Samca-Talara
Trzy minuty po wyrównaniu gospodarze wyprowadzili decydujący cios. Piotr Samiec-Talar otrzymał dokładne podanie i technicznym strzałem pokonał Kacpra Trelowskiego, dając Śląskowi zwycięstwo 2:1. Piłkarze Rakowa nie mieli już sił na odpowiedź w doliczonym czasie gry.
Spotkanie we Wrocławiu obejrzało 22 841 widzów, a arbitrem głównym był Szymon Marciniak.