Spis treści
Trener Tomasz Kaczmarek rozczarowany wynikiem meczu
Szkoleniowiec Rakowa Częstochowa nie krył frustracji po przegranym spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Mimo porażki, pozytywnie ocenił postawę swojego zespołu do 70. minuty, podkreślając pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i liczne sytuacje podbramkowe. Celem drużyny było opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli Ekstraklasy.
Tomasz Kaczmarek odniósł się również do pracy sędziego Daniela Stefańskiego i systemu VAR. Szkoleniowiec oczekiwał jasnego uzasadnienia kontrowersyjnych decyzji, w tym braku odgwizdania ręki Romana Jakuby przy pierwszym golu dla gości oraz kontrowersyjnej drugiej żółtej kartki dla Frana Tudora. Drużyna z Częstochowy skupia się teraz na nadchodzącym meczu w Kielcach.
"Ta porażka bardzo boli, bo do 70. min. kontrolowaliśmy mecz i kreowaliśmy sporo sytuacji. Chcieliśmy, żeby dzisiaj był nasz ostatni dzień na ostatnim miejscu, ale się nie udało. Teraz musimy wygrać w Kielcach."
"Było dużo kontrowersji i dwie decyzje VAR, które trzeba zaakceptować. Jedyne co chciałbym, to znać konkretne uzasadnienie kluczowych decyzji. Chciałbym na przykład wiedzieć dlaczego ta ręka Romana Jakuby, przy pierwszej bramce dla Zagłębia, nie jest decydująca. Nie rozumiem też tej decyzji o drugiej żółtej kartce dla Frana Tudora - to nie był faul na żółtą kartkę"
Jak Leszek Ojrzyński ocenił postawę Zagłębia Lubin?
Trener gości, Leszek Ojrzyński, chwalił swoich piłkarzy za walkę do samego końca. Zwrócił uwagę na fakt, że zespół z Lubina miał znacznie mniej czasu na regenerację przed tym spotkaniem – o 26 godzin krócej w porównaniu do gospodarzy. Mimo trudności w pierwszej połowie, jego drużyna zdołała odwrócić losy meczu.
Ojrzyński przyznał, że strata gola tuż przed przerwą była trudnym momentem. Kluczowa okazała się jednak wiara w poprawę gry w drugiej części spotkania. Bramka zdobyta w końcówce meczu zapewniła Zagłębiu cenne zwycięstwo na wyjeździe.
"Wiedziałem, że w drugiej połowie 'odpalimy'. Całe szczęście, że po pierwszej przegrywaliśmy tylko 1:0. Straciliśmy jednak bramkę 'do szatni', a tak jest najgorzej. W końcówce udało się jednak strzelić bramkę na wagę zwycięstwa."